piątek, 2 listopada 2018

Tropem diabelskich kamieni


Diabelskie i święte kamienie od dawna fascynują nie tylko archeologów, etnografów, ale również badaczy ,,nieznanego”. Przez wieki obrosły w liczne legendy.  Były przedmiotem badań, wiele z nich wpisano w listę nieożywionych pomników przyrody. Możemy się na nie natknąć praktycznie w każdym zakątku Polski.


W folklorze ludowym przyjął się ich ogólny podział: kamienie diabelskie i święte. Te pierwsze kojarzone są w wierzeniach ludowych za efekt czarcich mocy (zwykle – jak głoszą liczne legendy – to diabeł je zrzucał, aby burzyć kościoły i inne miejsca kultu. Ich znakiem charakterystycznym są odciśnięte ,,czarcie łapy” lub ,,kopyta”. Z kolei ,,święte kamienie” kojarzone są dobroczynną mocą. Niejednokrotnie otaczano je kultem, głównie ze względu na odciśnięte ślady stóp, Oficjalna wersja naukowa głosi, iż są to głazy narzutowe (względnie eratyki) naniesione przez skandynawski lądolód, który żłobił krajobraz Polski i nie ma w nich nic niezwykłego.

Jak się jednak okazuje - ,,coś” jest na rzeczy. Mając na względzie aspekt radiestezyjny, kamienie te emanują często promieniowaniem. Często ich ,,energetyczność” jest uwarunkowana pewnym kultem. Diabelskie kamienie potrafią emanować negatywną energią, zaś ,,święte” tworzą pozytywną aurę, która sprzyja samopoczuciu, zwiększa witalność i sprzyja kontemplacji oraz praktykom zmieniania stanów świadomości. Niemniej, są i tacy radiesteci, którzy twierdzą, że w przypadku wielu kamieni jest na odwrót. To diabelskie kamienie emanują pozytywną energią, a święte przyczyniają się do złego samopoczucia.

Nie umniejsza to faktu, iż moc tych kamieni jest wszechobecna, a ich stopień energetyczny często jest uwarunkowany od miejsca, gdzie występują. Być może ma tutaj na to wpływ tzw. geomancja danego miejsca, którą te kamienie – niczym naturalny – kondensator potrafią w sobie magazynować.

Oczywiście takie wywody balansują poza granicami paradygmatów naukowych. Bo, gdy mówimy o geomancji i miejscach mocy, to wchodzimy w rewir oddziaływań energetycznych, których mocy nie da się zmierzyć przy użyciu naukowych instrumentów badawczych. Te mogą co najwyżej tylko wzmiankować nam, że faktycznie jakieś anomalie w takich miejscach występują.

Wątek ufologiczny

Dodam w tym miejscu, że tematyką diabelskich kamieni interesuję się już od wielu lat. Ta fascynacja nimi została mi zaszczepiona po przez ufologię, którą param się od wielu lat. Powszechnie wiadomo, że temat polskich kamieni o czarciej genezie, w latach 90 – tych był obiektem zainteresowań wielu polskich ufologów. Głównie za sprawą prof. Jana Pająka, który jeszcze w latach 80 – tych ukuł hipotezę mówiąco o tzw. ,,punktach nawigacyjnych UFO” w postaci kamieni. Twierdził, iż rozmieszczenie świętych/diabelskich kamieni nie jest przypadkowe, bo w tych miejscach często można zaobserwować UFO i kamienie te wyposażone są w ,,odbiorniki”.

Hipoteza ta – nie trudno się domyślać – że pod koniec lat 90 – tych upadła siłą rzeczy. Z prostej przyczyny – była zbyt absurdalna, aby uznać ją za prawdziwą. Fakt bezsporny, że wiele takich miejsc, gdzie spotyka się kamienie owiane legendami ludowymi jest areną częstej manifestacji nie tylko UFO, ale wszelakich zjawisk anomalnych. Być może ich rozmieszczenie nie jest przypadkowe i ktoś (wszystko na to wskazuje, że prawdopodobnie człowiek) mógł te kamienie umiejscawiać w miejscach mocy do własnych praktyk kultowych, bo wiedział, że kamienie te wzmacniają naturalne moce Ziemi. Do ich identyfikacji stosował przy tym wyżłobione ślady, które później obrosły w legendy religijne.

Legenda o św. Jadwidze i bożej stopce

Po tak długim tytule wstępu, chciałbym przejść do omówienia kamieni, które w ostatnich miesiącach odwiedziłem i badałem. Pragnę w tym miejscu sprostować, że nie jestem radiestetą i badania, jakie przeprowadzałem opierały się na analizie promieniowania elektromagnetycznego, magnetycznego i jonizacyjnego. Co ciekawe, nawet w tym obszarze badań można zauważyć występowanie zmian anomalnych, które świadczą o tym, że kamienie te potrafią oddziaływać i są w stanie wpływać na ludzkie zdrowie i samopoczucie.  





Ślad bożej stopki
Jak się okazuję, diabelskich/świętych kamieni w Polsce jest bez liku i praktycznie w każdym zakątku Polski można się na nie natknąć. Paradoksalnie, w tym roku odwiedziłem dwa kamienie w moim rejonie zamieszkania, o których wcześniej nic nie wiedziałem. Jest to święty kamień  koło Wądroża Wielkiego i eratyk stojący na terenie Legnicy. W swoich wakacyjnych podróżach natknąłem się też na ciekawy kompleks kamieni w miejscowości Górsko, położonej w woj. wielkopolskim.

Zacznijmy od świętego kamienia Jadwigi, położonego we wsi Wądroże Wielkie (woj. dolnośląskie, pow. Jaworskim). Ten mało znany kamień, położony przy krańcu wsi, na drodze do Mierzyc (GPS N 51°06′30.67″ , E 16°19′37.99″), kojarzony jest z kultem św. Jadwigi. W Polsce istnieje wiele miejsc związanych z kultem tej średniowiecznej ascetki. To, co wyróżnia ten kamień od innych tego typu głazów narzutowych, to ślad odciśniętej stopy. Kultura chrześcijańska takie kamienie wpisała w poczet swoich kultów. W tym przypadku legenda nawiązuje do historycznego wydarzenia, jakie rozegrało się w 1241 r. koło Legnicy, czyli osławionego najazdu Tatarów. Jak głosi historia, najazdowi azjatyckiego oprawcy, przeciwstawił się legnicki książę Henryk Pobożny, który też poległ w potężnej bitwie. Jego matka, księżna Jadwiga, po ukończonej bitwie, udała się wraz ze swoją synową na pole walki, aby odnaleźć ciało ukochanego syna. Kobiety pogrążone w smutku wędrowały ze skromną świtą przez kamienistą drogę w rejonie dzisiejszego Wądroża Wielkiego. Jadwiga, podróżując boso po kamienistej drodze zraniła mocno stopy od wystających ostrych kamieni. Zmęczona, przystanęła na krótki odpoczynek na szczycie pobliskiego wzgórza, na którym stał niewielki kamień. Rozżalona utratą syna, wzniosła gorliwie ręce do nieba i zaczęła się modlić mówiąc: ,, Dziękuję ci Panie, że dałeś mi takiego syna, który zawsze okazywał mi miłość i szacunek i który mnie nigdy nie zasmucił. I chociaż bardzo gorąco chciałabym go mieć przy sobie na ziemi, to jednak cieszę się całym sercem, że przez przelaną krew jest on już w niebie zjednoczony z Tobą, swoim stwórcą, jego duszę polecam najgoręcej Tobie mojemu Bogu i Panu”. I Bóg ją wysłuchał. Nawet kamień zmiękł pod jej cierpieniem odciskając obolałe stopy, czego świadkami byli okoliczni mieszkańcy, szczerze jej współczujący, którzy przybyli tu aby pożegnać się z nią. Wydrążanie z czasem otoczyli kamień swoją czczą. Pochowawszy syna, Św. Jadwiga, wraz z synową, udały się w drogę powrotną do trzebnickiego klasztoru.

Tabliczka znajdująca się obok kamienia z opisem legendy


Tyle legenda. Utrzymują się ona w tonie opowieści tworzonych wedle tego samego schematu wokół kamieni otaczanych kultem ze względu na odciśnięte ślady stóp. Kamienie te zwykło się też nazywać ,,bożymi stopkami”. 

Kamień św. Jadwigi k. Wądroża Wielkiego jest mało znany. Choć położony jest blisko drogi, to ciężko go odnaleźć, gdyż przy drodze nie ma żadnych oznaczeń. Jedynie przy kamieniu można natknąć się na niewielką tablicę informacyjną.

Obok głównego kamienia znajduje się wiele mniejszych
kamieni będących częścią dużych złóż kwarcu żyłowego

Kamień ten jest częścią większych złóż kwarcu żyłowego znajdujących się w pobliżu Wądroża Wielkiego. Wyróżnia go spośród innych głazów, typowe wgniecenie przypominające ślad ludzkiej stopy. Oczywiście zdaniem geologów tego typu ślady są naturalne i stanowią efekt działania erozji wodnej. Innego zdania są archeolodzy, którzy uznają takie wgniecenia za działalność ludzką. Z jakiegoś powodu być może ludzie w odległych czasach prehistorycznych odznaczali takie kamienie ze względu na swoje szczególne właściwości.  



Licznik elektromagnetyczny w trakcie badań
Licznik Geigera wynik na kamieniu


Kompas podczas pomiarów
Kamień św. Jadwigi badałem pod kątem zmian w polu magnetycznym/elektromagnetycznym i jonizacyjnym. Licznik elektromagnetyczny i magnetyczny nie wykrył żadnych anomalii. Co ciekawe, były jednak odczuwalne zmiany w polu jonizacyjnym w stosunku do otoczenia i tylko konkretnie na tym kamieniu. Licznik Geigera obliczył promieniowanie w miejscu wyżłobionej stopki na 10-11 uSv/h, gdzie tło było wyraźnie zawyżone i wahało się pomiędzy 20-24 uSv/h. Oczywiście nawet niskie dawki promieniowania mogą mieć jakiś szkodliwy wpływ na stan zdrowia człowieka. Choć, ja osobiście nie zauważyłem, aby moje samopoczucie w jakiś sposób pogorszyło się. Stwierdziłem to dopiero, gdy odwiedziłem następny głaz, który znajduje się na terenie Legnicy, na obszarze osiedla Glinki (GPS N 51°11′38.68″ , E 16°08′50.48″).

Legnicki diablak

Jest to sporych rozmiarów eratyk (jego obwód to 783 cm), który przewlekł lądolód w okresie zlodowacenie środkowopolskiego. Jak sprawdzałem, nie wiąże się z nim żadna legenda. Obok kamienia postawiona jest jedynie tabliczka ufundowana przez władze miasta, gdzie możemy dowiedzieć się, iż takie głazy w czasach prehistorycznych wykorzystywano do celów kultowych. W przypadku tego kamienia również nie stwierdziłem żadnych zmian w polu magnetycznym/elektromagnetycznym. Zaskoczyło mnie jedynie promieniowanie jonizacyjne, które tym razem ewidentnie było zawyżone. Tło oscylowało w granicach 16-18 uSv/h, zaś na samym kamieniu mój licznik pokazywał promieniowanie rzędu 34 uSv/h. To jest już wysoka dawka i przebywanie w takim miejscu przez dłuższy czas może mieć wpływ na nasz stan zdrowia. Faktycznie podczas mojego pobytu około jednej godziny w pobliżu kamieni moje samopoczucie drastycznie się pogorszyło. Skończyło się na dość silnej migrenie, która dręczyła mnie przez resztę dnia i ogólnej słabości. Nie wiem czy te zmiany w samopoczuciu mogę wiązać bezpośrednio z kamieniem, ale były one dość zastanawiające.  




Kamień z Górska i kapliczka

Idąc dalej ,,diabelskim tropem”, w swoich wakacyjnych podróżach przypadkiem natknąłem się na inny kompleks kamieni, tym razem położony w woj. wielkopolskim. Przebywając na wczasach natknąłem się na duży kamień umiejscowiony w samym centrum miejscowości Górsko, położonej niedaleko Brenna. Z początku uznałem, że kamień ten został przeniesiony w to miejsce i postawiony wraz z pięcioma mniejszymi kamieniami w celach dekoracyjnych. Wiadomo, że praktykę stawiania kamieni narzutowych w ramach zagospodarowania architektury przestrzeni stosuje się powszechnie w Polsce i często możemy natknąć się na tego typu kamienie położone w różnych miejscowościach. Nie od razu należy przypisywać im rodowodu ,,diabelskiego”. Niemniej kamień z Górska przykuł moją uwagę.

Ślad widoczny na kamieniu w Górsku jak żywo przypomina
klasyczne ślady na wielu diabelskich kamieniach



Kapliczka znajdująca się w centrum kręgów
Nie byłem w stanie ustalić jego historii. Rozmowy z mieszkańcami niczego nie wniosły. Nikt nie kojarzył, w jakich okolicznościach kamień przywędrował do Górska. Wiadomo, że w tym miejscu wybudowano św. Kapliczkę, co jest powszechną praktyką w tych okolicach. Praktycznie w każdej miejscowości stoją kapliczki, gdyż mieszkańcy tych okolic są bardzo religijni i to rzuca się w oczy od razu.

Niemniej interesujący jest układ kamieni w miejscowości Górsko. Centralny kamień, wyróżniający się niewielkim wgłębieniem, jak żywo przypominającym ,,diabelskie pazury”, otoczony jest pięcioma mniejszymi kamieniami, tworząc układ okręgu. Na jego terenie, z lewej strony znajduje się kapliczka.

Osoby zainteresowane geomancją i tzw. energetycznym zagospodarowaniem przestrzeni, wiedzą doskonale, że układ centralnego kamienia, otoczonego mniejszymi kamieniami, położonego w układzie linii północ – południe, tworzy bardzo pozytywną aurę energetyczną. Taka aura sprzyja dobremu samopoczuciu, inklinuje kontemplacje duchowe. Nie bez kozery w dawnych czasach stawiano święte kamienie w takich sposób, co sprzyjało duchowym praktykom. Ktoś, kto umiejscawiał kamienie w Górsku na pewno robił to świadomie. Być może umiejscowienie kapliczki w takim układzie też nie jest przypadkowe. Choć nie byłem w stanie tego stwierdzić, gdyż nie jestem radiestetą, ale w swoich badaniach kamienia w Górsku zwróciłem uwagę na występującą anomalie jonizacyjną. Jak zwykle kompas, jak i licznik elektromagnetyczny niczego nie wykazał. Natomiast licznik Geigera pokazywał lekko zawyżone promieniowanie rzędu 24 uSv/h, gdzie tło wynosiło 14-16 uSv/h. Również badanie woltomierzem wykazało występowanie niewielkiej polaryzacji kamienie w górnej części kamienia i nie był to efekt działania promieni słonecznych, gdyż tą część kamienia badałem od strony zacienionej, co może świadczyć, że układ polaryzacyjny kamienia może pobudzać naturalne promieniowanie geomancyjne tego miejsca.



Badanie voltomierzem kamienia w Górsku
Kamienie tego typu po dziś dzień stanowią wielką zagadkę. Czy są dziełem przedzierającego się niegdyś przez ziemie polskie lądolodu ? Oczywiście nie wykluczone. Nie da się również zakwestionować tez, iż niektóre te kamienie w sposób zupełnie naturalny (ze względu na swoje geofizyczne właściwości) są naturalnymi generatorami mocy. Być może ludzie dawnych epok byli bardziej sensytywni i potrafili wykorzystywać moce takich kamieni. Nie wykluczone, że znając szczególne właściwości niektórych miejsc ustawiali takie kamienie, aby wzmocnić oddziaływanie, które sprzyjało kontemplacjom duchowym. Aby podkreślić szczególne właściwości kamieni, odznaczano je charakterystycznymi wgłębieniami, które później kultura chrześcijańska przypisało znamiona diabelsko – święte.















1 komentarz:

  1. Bardzo interesujący artykuł, a te wartości wskazań Geigerem dają wiele do myślenia u mnie z kamieniami było podobnie.

    OdpowiedzUsuń