wtorek, 17 stycznia 2017

Demon pukający do okna

W 1987 r. w jednej z wałbrzyskich kamienic dochodzi do serii tragicznych w skutkach zdarzeń. Poprzedza je przedziwne spotkanie z demoniczną istotą, która puka do okna. Widzi ją tylko jedna osoba. Czy obserwacja świecącej głowy i innych istot nawiązujących swoim wyglądem do wierzeń ludowych, ma na celu nas ostrzec przed niebezpieczeństwem ? Czy jest to archetypowe wyobrażenie siły, która kolektywnie oddziałuje na naszą świadomość ?


Historia, jak ta poniżej, może wywołać dreszcz niepokoju, gdyż w swoim przekazie odwołuje się do demonologii ludowej i nosi silne znamiona archetypowe. Trudno też postawić w jej przypadku trafną wykładnię. Na pewno wyróżnia ją silny akcent paranormalny, przez co też integralnie łączy się ona ze stanem psychicznym świadka w chwili zdarzenia, który mógł ,,uaktywnić” emanacje pewnych sił, jakie zapoczątkowały swoistą spiralę zła.

Mateusz, rodowity mieszkaniec Wałbrzycha, to człowiek dzisiaj twardo stąpający po ziemi. Jego życie rodzinne, status zawodowy i sama osobowość, nie pozwalają wystawić mu oceny hochsztaplera bądź niezrównoważonego psychicznie człowieka. Jednak zdarzenie o charakterze paranormalnym, jakiego doświadczył w dzieciństwie było bardzo brzemienne w skutkach. Otworzyło jego świadomość szeroko na sprawy ogólnie nieznane, paranormalne i ufologiczne. ,,Tymi zagadnieniami interesuje się już od lat” – mówił. Ale zdarzenie z 1987 r, jakie rozegrało się w jednej z kamienic wałbrzyskich było tym kontrapunktem w kształtowaniu swoich poglądów na życie. Niejako po przez swoje zainteresowania świadek skontaktował się z redakcją Radia Paranormalium i w ten sposób udało się nam poznać jego niezwykłe przeżycie.

,,Moja rodzina, w której się wychowywałem, to była czysta patologia. Będąc dzieckiem, planowałem nawet pozbyć się mojego ojczyma. Ale oczywiście to był tylko przejaw dziecięcej nienawiści, który nie mógł się z iścić. Ale do czego zmierzam ? To, co widziałem, zadziałało, jakby zgodnie z moją wolą. Mój ojczym wpuścił, to coś do domu i to zapoczątkowało spirale. Finalnie mój ojczym się powiesił. Tak więc niejako mój cel został zrealizowany. Ale oczywiście to tylko takie moje domysły. Jestem w stanie przeanalizować wszystko, co dotyczyło tamtej sytuacji. Zawsze, jak to wspominam mam gęsią skórkę, co utwierdza mnie w przekonaniu, że to było realne zdarzenie i nie przejawiało dobrych intencji.

Głowa zawieszona w powietrzu

Grafika za Youtube
W styczniu 1989 roku zmarła moja matka, trzy miesiące potem mój ojczym we więzieniu przez powieszenie. To wydarzyło się rok lub dwa lata wcześniej. Ja i moja rodzina podeszliśmy do incydentu dość lekko. Dopiero później ja połączyłem ze sobą fakty. Kiedy mój ojczym podchodził do okna, on tego nie widział. Jedyną osobą, która to widziała byłem ja.

Zaczęło się od pukania w okno. Moje łóżko, na którym leżałem znajdowało się tuż przy nim. Mieszkanie było usytuowane na parterze. Często się zdarzało, że jakiś kolega mojego ojczyma, przechodząc ulicą pukał do okna i takie było też pierwsze skojarzenie. Pukanie, co pół, może co minutę. Nie pamiętam za którym puknięciem zdecydowałem podnieść się z łóżka. Obok leżał mój brat, ale on nie zareagował, choć słyszał pukanie. Odsłoniłem zasłonę i zamiast stojącego człowieka, zobaczyłem wiszącą w powietrzu głowę, mniej więcej na wysokości, na jakiej mogła znajdować się w tym miejscu głowa stojącego wysokiego mężczyzny. Zdębiałem z wrażenia. Głowa miała owalny kształt i emanowała światłem. W środku twarzy nie było nic widać, ani oczu, nosa. To był tylko zarys świecącej twarzy. To było bardzo jasne światło, ale co ciekawe nie raziło. Nie odbijało się też od niczego. Choć było już ciemno i padał deszcz, to nie widziałem, aby oświetlało okolicę. Nie odbijało się od szyby, ani koturny. Postać była w pierwszym planie za szybą, z tyłu za nią było widać całe otoczenie. Mogła znajdować się od okna około 1 metra. Trudno mi powiedzieć, jak długo na to patrzyłem. To była raczej chwila. Jak powiedziałem bratu, co widziałem, to tak się przestraszył, że nawet nie śmiał zaglądać przez okno.

Widok tego co widział świadek. Rys. za Mateusz


Plan sytuacyjny mieszkania

Mój ojczym był z natury leniwy, więc od razu nie podszedł do okna. Moja mama nawet zakomunikowała, że to pewnie jakiś pijaczyna dobija się do okna. W pewnym momencie ciekawość wzięła górę i kiedy podchodził już do okna, to usłyszeliśmy kolejne stuknięcie. Ojczym wyjrzał przez zasłonę, ale nic nie zobaczył. Po czym wrócił do łóżka, twierdząc że pewnie już ktoś uciekł. Za chwilę znów było słychać pukanie. W tedy już się zezłościł. Pod łóżkiem trzymał taką sprężynę. W związku z tym, że w domu często dochodziło do burt pijackich, on potrafił z tym narzędziem startować do policji. W tedy sięgnął po nie, wstał i wyszedł z pokoju do kuchni, na korytarz i na podwórze. Słyszałem, jak otwiera się zasuwa i w tym momencie to było już ostatnie puknięcie. Obszedł budynek do okna i po chwili wrócił z powrotem do domu, twierdząc, że nic nie widział.

Spirala zła

Moim zdaniem on tę istotę, tego – jak ja to nazywam - ,,kata”, wpuścił do środka. Trzy osoby na ostatnim piętrze zmarły zaraz po tym od zatrucia alkoholowego. Piętro niżej facet pobił swoją żonę tak, że ta trafiła do szpitala i zmarła. Później w mieszkaniu po drugiej stronie zagazowała się starsza kobieta. Te wydarzenia rozegrały się w odstępie 3 – 5 miesięcy od tego wydarzenia. Ostatnim incydentem była sytuacja w domu. Pod wpływem alkoholu, mój ojczym, w jakimś ferworze nienawiści, zadał kilka śmiertelnych ciosów nożem mojej mamie. Co ciekawe, to miało miejsce na łóżku, na którym ja spałem i z którego obserwowałem wiszącą przez okno ,,głowę”. Po tym mój ojczym trafił do więzienia i trzy miesiące później powiesił się w celi. Finalnie osiem osób zmarło w krótkim czasie. Tragiczne wydarzenia poprzedziła moja obserwacja. Można powiedzieć, że mój ojczym rozpoczął jakieś fatum i on je też zakończył w tragiczny sposób”.

Świadek nie łączył wcześniej tych zdarzeń ze sobą. Wyjeżdżając do szkoły z internatem, tam zaczął czytać dużo książek. Jego szczególne zainteresowanie stanowiła literatura paranormalna. ,,Dużo czytałem o UFO, trójkącie bermudzkim, zjawiskach paranormalnych” – opowiadał. Dopiero wówczas tragiczne wydarzenia Mateusz zaczął łączyć ze sobą. ,,One układały się w logiczną całość” – mówił.

Interesujące w tym wszystkim jest to, że przeżycie Mateusza nie jest odosobnionym przypadkiem. Podobną historię opowiedział mi Grzegorz W., lat 32, mieszkaniec oddalonej kilka kilometrów do Wałbrzycha, wsi Kłaczyna. W styczniu 1995 r. Grzegorz wraz ze swoją siostrą zaobserwował z okna ,,dziwną kobietę”, która stukała do okna. Wydarzenie to poprzedziło śmierć bliskiej osoby.

Baba jaga za oknem

,,Siedzieliśmy w godzinach popołudniowych z siostrą w pokoju na parterze i oglądaliśmy telewizję. Naraz usłyszeliśmy ostry łomot w okno. Ktoś nie stukał, ale po prostu walił w okno. Najpierw wyjrzała przez firankę moja siostra, później ja. Obydwoje zobaczyliśmy starszą kobietę, której nigdy w życiu nie widziałem na oczy. Była niewielkiego wzrostu, może 1,6 m., trochę przygarbiona. Z wyglądu i ubioru przypominała ludową baba-jagę, znaną ze świętokrzyskich legend. Materiał ubioru pokryty był kolorowymi paskami, co przypominało nasze stroje ludowe. Co jeszcze rzucało się w oczy, to szpiczasty nos, jak z jakiś bajek o baba – jagach. Teraz, jak to sobie przypominam, to dziś wydaje mi się to zabawne, ale w tedy, kiedy byłem dzieckiem, ta kobieta przeraziła mnie do szpiku kości. Trzymała w prawej ręce kij i nim stukała. Po paru sekundach obserwacji schowaliśmy się za oknem. Stukanie po chwili ustało i kiedy ponownie wyjrzeliśmy zza okno, kobiety już nie było widać. Kilka tygodni później zmarł mieszkający z nami wujek. Nigdy nie łączyłem tego ze sobą, ale dopiero po latach skojarzyłem, że to był taki dziwny zbieg okoliczności”. – wspominał Grzegorz.

Trudno skwitować przeżycie Grzegorza i Mateusza jako zbieg okoliczności, szczególnie kiedy odwołamy się do wierzeń ludowych. Nie będzie więc zaskoczeniem, że polska literatura etnograficzna często wspomina o uosobieniu śmierci w demonicznym kontekście, gdy mowa jest o ,,zapowiedziach czyjeś śmierci”. Z bardzo zróżnicowanym opisem śmierci, która oznajmiała ludziom nadchodzące odejście spotykamy się w zależności od regionu. Jak pisze Adam Fiszher w książce ,,Kaszubi na tle entografji Polski”, ,,Śmierć, wedle dawnych wierzeń kaszubskich, jest to blada niewiasta w białym odzieniu, pukająca do domów, w których ma umrzeć ktoś do trzech dni.  (…) Lud nadrabski utrzymuje, iż w przeddzień zgonu człowieka puka ona (jasna pani bieleńska – przyp. Autora) trzykrotnie w okno dotyczącego domu, a również w Działdkowie wierzą, że śmierć przychodzi przez trzy wieczory z rzędu i puka do okna, by oznajmić o zgonie”. Fiszher piszę również o zabiegach ludowych, mających na celu ochronę rodziny przez istotami demonicznymi. ,,Wedle wierzeń kaszubskich można się przed morem uchronić w ten sposób,  że sześć dziewcząt nagich musi się zaprząc do pługa, powozić musi wdowa, która przez siedem lat żyła uczciwie we wdowim stanie, popędzać zaprząg ma czysty młodzieniec, a inny ma pilnować rzeczy”.  

Możemy domniemywać, że wyżej opisane historie stanowią wyraz ,,żywego folkloru” i są archetypowym wyobrażeniem siły, która posiadała wszelkie cechy prekoginacyjne. Obydwaj świadkowie nie znali wcześniej podań ludowych, a mimo to siła, jaka zmaterializowała się przed nimi, była niefizyczna (poblask głowy, który nie odbijał się od otoczenia), ale jednak oddziaływała materialnie na otoczenie (pukanie do okna) i czerpała swoje analogię wyglądu z folkloru. Być może takiego, który był możliwy do zaakceptowania przez świadka.

W pierwszym przypadku zdarzenie oprócz formy zwiastującej tragiczne wydarzenia, miało również silny związek z ludzką psychiką. Nie wiemy, czy występująca u Mateusza silna nienawiść do ojczyma mogła skumulować emanację siły bądź ją ściągnąć, ale na pewno pozwoliła szerzej spojrzeć na sprawy z natury paranormalne. Jak już wiemy, Mateusz po tych wydarzeniach bardzo rozczytywał się o zjawiskach paranormalnych, kiedy już nieco ochłonął po śmierci swojej matki w domu dziecka. Dzisiaj nie bagatelizuje przeżyć o takim charakterze u innych osób. W swoich zainteresowaniach jest dalej aktywny i potrafi łączyć je ze swoim życiem codziennym.

Nie będzie nowością więc stwierdzenie, że przeżycia o takim charakterze mają silne konotację z ludzką psychiką i pociągają za sobą liczne zmiany. U jednych będzie to okultyzm, szeroko pojęta ezoteryka, u innych przyrost empatii, wrażliwości na ludzkie sprawy, ochronę środowiska i intensyfikacja zdolności artystycznych. Co ciekawe, w przypadku Mateusza zdarzenie z 1987 r. stanowiło tylko fragment szerszego spektrum. Wcześniej świadek ten przeżył spotkanie z niezidentyfikowanym obiektem latających w Wałbrzychu. Nieco później doświadczył odmiennego stanu świadomości w tym samym mieszkaniu, w którym doszło do wyżej opisanych zdarzeń. Pewnej nocy obudził się za potrzebą i kiedy wstał i skierował się po omacku w stronę włącznika – nie mógł go znaleźć. ,,Znałem na pamięć układ mebli w kuchni, w której często jako dziecko sypiałem. Ale tamtej nocy, kiedy szukałem włącznika i go nie znalazłem, skierowałem się na lewą część kuchni, ale tam również nie wyczułem przejścia do pokoju, stojących mebli, ani pieca kaflowego. Już prawie wpadłem w panikę i zacząłem krzyczeć, gdy w pewnym momencie złapałem w końcu za dobrze mi znaną rzecz – rurkę od pieca, wspiąłem się na niego i szybko odnalazłem włącznik. Gdy włączyłem światło, wszystko stało już na miejscu. Nie wiem, co to było ? Oman czy może iluzja ?” – dziwił się.

Jeśli spojrzymy na takie zjawiska anomalne w szerszym kontekście, możemy dojść do wniosku, że istnieje paralelnie do naszego świata siła, którą my przyziemnie utożsamiamy z siłami paranormalnymi. Sia ta oddziałuje na nas często w formie mentalno – psychicznej i występuje szczególnie u ludzi, którzy, po przez swoje indywidualne cechy psychofizyczne, są bardziej podatni na jej działanie. Ten kontakt, czasami o znamionach prekoginacyjnych, budzi w świadkach tych zdarzeń szeroko rozumiane zmiany osobowościowe. Być może siła ta chce nas czegoś nauczyć. Nasi przodkowi zdawali sobie z jej obecności sprawę i przedstawiali ją w przekazach ludowych zgodnie ze swoimi wyobrażeniami świata.

Wszystkich świadków podobnych zdarzeń bądź innych o charakterze ludowej demonologii proszę o kontakt na adres mail: dam.trela@gmail.com




4 komentarze:

  1. Niesamowita historia, cieszę się, że Damian poruszasz także takie aspekty nieznanego, chociaż w tym wypadku ciężko na ostateczny osąd, czy była to negatywna energia ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, trudno to określić jednoznacznie. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że zdarzenie to ma czytelne pokrycie w folklorze ludowym

      Usuń
  2. Pamiętam, że jak byłam mała przydarzyło mi się chyba coś podobnego. Był wieczór, nudziło mi się, a że dzieci mają różne dziwne, spontaniczne pomysły postanowiłam sobie zapukać w drzwi balkonowe, sama nawet nie wiem po co. Niemal od razu z drugiej strony coś odpukało trzy razy. Przeraziłam się bo nie dość, że późny wieczór to jeszcze mieszkaliśmy na pierwszym piętrze, a balkony takie, że ciężko się tam wspiąć. Bałam się, ale odsunęłam trochę żaluzje u dołu, żeby w razie co nie widzieć twarzy tego czegoś/kogoś tylko nogi, ale niczego i nikogo nie było, nawet gdy sprawdzałam nieco wyżej. Nie wiem czy ktoś wtedy umarł, byłam na tyle mała, że rodzice nie mówili mi o takich sprawach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za relację. To daje do myślenia. Wynika z tego, że podobnych historii jest sporo. Ludzie tylko nie zawsze chcą się otworzyć i o tym rozmawiać.

      Usuń