piątek, 22 maja 2015

Zdjęcie z Roswell: gorzka pigułka dla fanów UFO


Po długim wyczekiwaniu, UFO – entuzjaści i fani katastrofy Roswell mogli w końcu zapoznać się ze zdjęciem, przedstawiającym rzekomo ciało obcego z rozbitego statku UFO. Fotografia, która już wcześniej została zaprezentowana podczas pokazu slajdów w wersji rozmytej dla promocji nadchodzącego oficjalnego upublicznienia odkrytych po latach zdjęć, skłaniała wielu ku hipotezie o dziecięcej mumii.

Gdy zasłona tajemnicy została ściągnięta do końca i zdjęcie ujrzało światło dzienne, sceptyczny głos wielu nabrał jeszcze większego wydźwięku.  A teoria mumii triumfowała.

Kiedy po raz pierwszy świat dowiedział się o istnieniu zdjęć z lat 40 – tych, na których podobno widać ciało obcego, przechwyconego przez wojsko po odnalezieniu statku kosmicznego, jaki rozbił się w Roswell w Nowym Meksyku, przekaz tego ogłoszenia utrzymany był w atmosferze wielkiej sensacji.  Osoby stojące za ich ujawnieniem utrzymywały, że upublicznienie tak sensacyjnego materiału zdjęciowego będzie wydarzeniem bez precedensu i ostatecznie udowodni istnienie istot pozaziemskich. Choć sama informacja puszczona w eter nie zawierała jeszcze zdjęć w pełnej rozdzielczości, to fani Roswell zostali uspokojeni, że wyczekiwanie opłaci się i już za parę miesięcy zobaczą oryginalne zdjęcia. Czas minął i w końcu jedno ze zdjęć ujrzało światło dzienne. Z tym, że jego bezprecedensowy akcent bardzo szybko wyblakł w komentarzach wielkiego gremium sceptyków.  Niektóre gazety użyły wręcz mocnego kalibru zwrotu: ,,totalna porażka”.  Takiego określenia w kontekście rzekomej sensacji nie zawahał się zastosować UK Daily Record, zamieszczając tekst na swoich łamach pt.: ,,Zdjęcia z Roswell ujawnione; fani UFO – katastrofy pozostawieni ze złamanym sercem po tym, jak sensacyjne zdjęcie okazało się totalną porażką”.

Zdjęcie kosmity z Roswell. Za Slide Box Media/Jamie Maussen

Swoje wielkie rozczarowanie wyraził szczególnie do mediów Nick Pope, dawny konsultant Ministerstwa Obrony w temacie UFO. Pope skonstatował na łamach Daily Record iż ,,może to być jakiś model lub zwykłe fałszerstwo, upozorowane na scenerię lat 40 – tych”.  Zdjęcie zostało zaprezentowane opinii publicznej podczas meksykańskiej konferencji prasowej. Na jej czele stał znany ufolog i dziennikarz, Jaime Maussen, który już wcześniej nagłaśniał nadchodzącą prelekcję, jako ,,wydarzenie, które zmieni historię badań UFO”.

Historia, jak wiele innych

Tymczasem historia ,,sensacyjnych fotografii” jest – sama w sobie – już mało sensacyjna. Zostały one znalezione przez pewną anonimową kobietę, która została wynajęta do sprzątania pewnego mieszkania wystawionego na sprzedaż. Wśród stosu gratów, jakie zostały odłożone do wyrzucenia, znalazła ona pewne pudełko slajdów fotograficznych. Zabrała je do domu i odłożyła w garażu. Po tym zapomniała o nich, by pod wpływem wielkiego olśnienia po 10 latach przypomnieć sobie znów o ich istnieniu. Kiedy zaczęła przyglądać się stosowi zdjęć, wśród wielu znanych twarzy na fotografiach, znalazła takie, które wprawiły ją w wielkie zdziwienie. Jej brat przekazał zdjęcia do znajomego, Adama Dewa, zajmującego się prowadzeniem niewielkiego biznesu związanego z produkcją filmową. Ten rozpoczął swoje własne dochodzenie w celu ustalenia, co tak naprawdę widać na zdjęciach i do kogo one w ogóle należały.

Adam Dew. Źródło: internet
W jednym z wywiadów z marca Dew powiedział, że ,,Gdy większość ludzi zobaczy po raz pierwszy slajdy na własne oczy, zrozumie, co wszyscy mieli na myśli mówiąc o wyglądzie obcych”.

Dew przekazał zdjęcia do analizy dwóm ekspertom przypadku Roswell – Tom Carey’owi i Don Shmitt’owi. Obydwaj panowie nie odstawili Adama z kwitkiem. Uznali, że mają do czynienia z czymś niezwykłym. Po miesiącach ekspertyz, gdzie część z informacji zdążyła już przecieknąć do internetu, w listopadzie 2014 r. Carey, podczas swojego wystąpienia na American University, stwierdził, że ,,dysponuje dowodami, które będą spluwą skierowaną w UFO sceptyków”. Po czym dodał: ,,To będą oryginalne zdjęcia z 1947 r. , na których widać ciało kosmity częściowo rozcięte i leżące na szklanym stole”.

Mumia czy kosmita ?

Podczas lutowej konferencji prasowej, Jamie Maussan wraz z Tom’em Carey’em i Adamem Dew, oświadczyli publicznie, że ujawnią slajdy ostatecznie 4 maja. Odsłonięcie miało nastąpić w dużej sali ,,Mexico City”, a każdy zainteresowany wzięciem udziału w prelekcji, będzie mógł zakupić bilet wejściowy na to ,,historyczne wydarzenie”.

Wraz z ogłoszeniem nadchodzącej imprezy, przyszedł czas na przedstawienie krótkiej historii, jak udało się pozyskać zdjęcia. Nie zabrakło przy tym komercyjnej otoczki i prezentacji utworzonej na potrzeby reklamy slajdów firmy Dew’a, Slide Box Media, która wzięła na siebie ciężar analizy zebranego materiału dowodowego.

Niektórzy UFO badacze okazali się bardzo dociekliwi i przyjrzeli się z uwagą fragmentom wyreżyserowanego zwiastuna, na którym było widać zamazaną postać. Po zbliżeniu, obróceniu kąta widzenia, można było dostrzec postać, jaka wszystkim z miejsca zaczęła kojarzyć się z dziecięcą mumią.

Zdjęcie mumii zaprezentowane przez Isaaca Koi. Za Wistar Insitute


W udzielonym mediom komentarzu na powyższe rewelacje, Dew nie przeciął grubej nici spekulacji: ,,Dla mnie to nie jest oczywiście to samo, ale może to ja tak to odbieram” – stwierdził.

Dew skonstatował, że na zaprezentowanym zdjęciu porównawczym faktycznej mumii dziecka widać dużą dziurę w części brzusznej. W przypadku jego zdjęć, widoczna w tle postać nie posiada takich deformacji ciała.  Wielokrotnie też konsultował swój materiał zdjęciowy z różnymi naukowcami, prosząc ich o ekspertyzę. ,,Ale jeśli pokażesz im coś co ma głowę, tułów i ręce, to nie ma możliwości, żeby nie stwierdzili, że to człowiek” – mówił.

Przykład rzymskiej mumii. Za OpenmindTv

Choć podczas majowej konferencji prasowej w Meksyku, wypowiedziało się kilku naukowych ekspertów, którzy jednomyślnie uznali, że na zdjęciu nie widać, aby było to ciało człowieka, jak widać po wypowiedzi Dew’a, sceptyczny głos innych ekspertów został świadomie pominięty. Zgromadzona publiczność na konferencji nie podzieliła entuzjazmu prowadzących. Idąc w ślad za wspomnianą gazetą Daily Record, krytycyzm nasilił się wraz z publikacją zdjęć porównawczych dziecięcych mumii, jakie ujawnił znany UFO – sceptyk, Isaac Koi. Zdjęcia, jakie on zaprezentował dotyczą archeologicznego odkrycia zmumifikowanych zwłok dziecka z Thebes, jakie przywiózł do Stanów Zjednoczonych uczony, John Hamilton Slack w 1856 r. Mumia przeleżała sporo czasu w Wistar Institute w Filadelfii, zanim ostatecznie została na zawsze zdeponowana w Narodowym Muzeum Naturalnym Historii w 1958 r.

Szczegółową ekspertyzę naukową mumii przeprowadził antropolog, David Hunt w 2012 r. Nie trudno doszukać się w zamieszczonych zdjęciach podobieństwa do rzekomych zdjęć kosmity z Roswell.

Wnikając głębiej w historię, analogiczne dowody można odnaleźć w filmie dokumentalnym o dziecięcych mumiach, jaki został wytransmitowany na kanale Smithsonian Channel, na którym widać było katakumby z zmumifikowanymi dziećmi. 

Oszustwo albo wielka wpadka

Widoczna w tle głowa małpy ? Za The Black Vault
John Greenewald, autor strony The Black Vault, także poczynił kilka ciekawych uwag w kontekście zdjęć z Roswell. Zwrócił on uwagę, że oprócz widocznego ciała humanoidalnego, w tle można dostrzec również inne przedmioty. Trudno ocenić, co to może być. Choć bardzo przypominają głowę małpy. John zwrócił uwagę, że oprócz widocznej głowy jakiegoś małpoluda, widać też jakiś transparent. To może świadczyć, że mamy tu do czynienia z jakimś pomieszczeniem muzealnym. Jego kolejną poczynioną uwagą było zauważenie jeszcze fragmentu ciała jakieś kobiety ubranej w sukienkę.

W jednym z udzielonych wywiadów Adam Dew potwierdził, że w boksie ze zdjęciami obcego było wiele innych fotografii z różnymi postaciami. Nie wszystkie udało się zidentyfikować. Na jednym ze zdjęć widać jakąś kobietę w muzeum, ubraną w prawdopodobnie identyczną sukienkę, która odbija się w tle od szyby na zdjęciu z rzekomym kosmitą.

Kolejne powiększenie. Widać kobietę w sukience. Za Black Voult



Prawdopodobnie ta sama kobieta. Zdjęcie
pochodzi z tego samego źródła co domniemany
kosmita. Za Slide Box Media
Wielu przyznaje, że cała afera ze zdjęciami to tylko sprytne oszustwo, które ma przynieść zysk niektórym. Maussen odparł te zarzuty i w udzielonym wywiadzie dla Daily Record powiedział, iż ,,Straciłem na tej zabawie 100 tyś dolarów, a pieniądze te nie zwróciły mi się mimo to, że naszą prelekcję oglądało 6 tyś ludzi”. Po czym dodał: ,,Nigdy nie robiłem tego dla pieniędzy i liczyłem się z tym, że mogę wtopić w to przedsięwzięcie wiele pieniędzy, ale nie obchodziło to mnie”. Szum, jaki wywołała publikacja zdjęcia w internecie był przytłaczający. Wielu czuje się oszukanych. Zainteresowani tematyką niewyjaśnionych zjawisk zdają sobie sprawę, że docieranie do prawdy to nie łatwe zadanie. Zdecydowana większość zgodnie twierdzi, że ujawnienie zdjęć z Roswell było gorzką pigułką goryczy, niż przełomem w sprawie, jaka spędza sen z oczu wielu osobom od 68 lat. Tylko niewielki odsetek ludzi zgadza się, że zdjęcie rzekomego kosmity przejdzie do historii badań UFO.

7 maja drugie zdjęcie obcego zostało upublicznione. Na swoim kanale Tweeter umieścił je Jamie Maussan, prawdopodobnie z uwagi na fakt, iż wiele osób naciskało mocno, domagając się kolejne porcji dowodów. Zdjęcie jest zdecydowanie gorszej jakości, niż pierwszy slajd. Choć mimo mocniejszego rozmycia jego konturów, tabliczka, widoczna u boku ciała jest bardziej wyraźna, to i tak zawarty nań tekst wciąż jest nieczytelny.

Nowe zdjęcie. Widać na nim tabliczkę z napisem i już wyraźnie głowę jakieś małpy.
Za Slide Box Media/Jamie Mauseen


Andreas Muller, który prowadzi stronę Grewi.de, powiedział, że to samo zdjęcie została zaprezentowane na konferencji. Obraz nie różni się od pierwszej fotografii i jest bardziej ziarnisty. Wydaje się nawet, że zdjęcie z Twittera Jaim’ego jest tym samym, co zostało pokazane podczas konferencji, tylko w bardziej okrojonej wersji. Istnieje rzekomo wersja lepszej rozdzielczości tego zdjęcia, która ma być ujawniona wkrótce. Być może to pozwoli zapoznać się z napisem na widocznej plakietce pod ciałem.

Autor: Alejandro Rojas
Przekład i tłumaczenie: DK

Moje trzy grosze

Sprawą sensacyjnego zdjęcia z Roswell obecnie karmią się wszystkie amerykańskie media nurtu tematyki ,,nieznanego”. Zdecydowana większość komentarzy idzie w stronę druzgocącej krytyki. I nie ma się czemu dziwić. Zaprezentowane powyżej fakty, stawiają meksykańskiego badacza Jamie Massena i jego ,,grupę zaangażowanych specjalistów” w bardzo kłopotliwym świetle. Niniejsza uwaga zyskała na znaczeniu szczególnie po opublikowaniu kolejnej porcji ciekawych informacji. Dobrodziejstwa współczesnych programów graficznych pozwoliły ,,wyłuskać” z bardzo niewyraźnego zdjęcia istotne szczegóły. Curt Colins i Isaac Koi potrzebowali zaledwie 48 godzin, aby oczyścić obraz na zdjęciu i wyostrzyć napis zawarty na tabliczce, widocznej w lewym dolnym rogu zdjęcia. Już sam nagłówek rozwiewa wszelkie wątpliwości: ,,Zmumifikowane ciało dwuletniego chłopca”. W dalszej części tekstu czytamy: ,,W czasie pogrzebu chłopiec był ubrany w ściśle przylegającą do ciała koszulę. Szaty pogrzebowe składały się z trzech małych koców”. Ostatnia linijka adresuje właściciela mumii: ,,Wypożyczony przez S.L. Palmer, San Francisco, Kalifornia”. Z miejsca Jamie Maussen i Adam Dew zaatakowali tych dwóch panów, twierdząc, że analizowali zdjęcie, które było tak naprawdę sfabrykowane. Takiej reakcji można było się spodziewać.  O tym i wielu innych rewelacjach związanych ze słynnym zdjęciem kosmity, można poczytać na anglojęzycznej stronie OpenmindTV. Polecam i zwracam uwagę na fakt, iż historia badań UFO opiewa w wiele takich przypadków, które w ostatecznym rozrachunku okazywały się być zwyczajnym szwindlem, na jakim rzekomo prominentni badacze chcieli zarobić krocie.    

Widoczne powiększenie i rozszyfrowany napis. Za Nippa Downey



2 komentarze:

  1. Sprawa UFO-katastrofy pod Roswell jest kurą znoszącą złote jaja, a kto normalny będzie zainteresowany w jej zarżnięciu? Nikt, kto potrafi dodać dolara do dolara. Ta sprawa jest od czasu do czasu reanimowana, jak tylko spada nią zainteresowanie publiczności - a to znajduje się jakiś artefakt (oczywiście Obcych) a to znajdzie się kolejny świadek, który doskonale pamięta, co widział WTEDY... A to jakiś film (dobrze że nie kaseta video) czy wreszcie trup Kosmity. Cała historia jest dęta od A do Zet, ale - jak dotąd dobrze zarabia na naiwnych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym zaprosić do zapoznania się z moim blogiem. Jest on w dojść nietypowej tematyce, jednakże jest to moja historia, z którą chciałabym się podzielić. Nie robię tego, by wzbudzić jakieś współczucie, bo to nie o to chodzi. Sama daję sobie z tym wszystkim radę. Bardzo bym chciała, aby ten blog był dla innych oparciem, dla osób, które doskonale wiedzą o czym piszę, co czuję. W ten sposób będą mogli uchronić się przed popełnieniem najgorszych błędów…


    Zapraszam : http://bol-ktorego-nie-zapomnisz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń