wtorek, 19 listopada 2013

Obiekt delta nad Dobrzykowicami (03.08.13)


W sobotę 3 sierpnia 2013 r., między godziną 22. a 23. na terenie Śląska i Dolnego Śląska dochodzi do dwóch obserwacji niezidentyfikowanych obiektów o bardzo dużych rozmiarach. Mimo pewnych rozbieżności w opisie wyglądu zjawiska, kierunek obserwacji (ze wschodu na zachód) wskazuje, że mógł to być przelot tego samego obiektu.

W ostatnim czasie relacje o trójkątnych i deltoidalnych obiektach płyną z całej Polski. Trudno jest przejść obok nich obojętnie. W przeważającej większości są to obserwacje obiektów o bardzo dużych rozmiarach. Ich sposób przemieszczania się po niebie jest często bezdźwięczny. Nieznane zjawisko ponadto lubi poruszać się na niskich wysokościach. Poniższy przypadek, mimo że był daleką obserwacją nocną (tzw. NL), wpisuje się w listę incydentów z udziałem NOLi o łukowatym kształcie. 

Do zdarzenia doszło w niewielkiej miejscowości Dobrzykowice, położonej tuż przy przedmieściach Wrocławia. Świadkiem zdarzenia był trzydziestoośmioletni Krzysztof Wacławski (pseudonim; dane osobowe zastrzeżone), z zawodu inżynier a więc osoba twardo stąpająca po ziemi.

Latająca delta

3 sierpnia 2013r, około godzin 22;30 – 23;00, p. Krzysztof wyszedł na chwilę na podwórko przed dom aby spojrzeć na chwilę na niebo. Od wielu lat w stopniu dość zaawansowanym interesuję się astronomią i z pełną pasją często obserwuje nocne niebo. – Sierpień to świetny moment dla każdego astronoma na wystawienie swojej lunety na zewnątrz. Można w tedy zaobserwować przeloty Perseid przy dobrej widoczności nieba. W takim też zamiarze wyszedłem na chwilę na zewnątrz, zaraz po kąpieli i na moment znieruchomiałem – opowiadał p. Krzysztof.

Miejsce obserwacji


Wygląd delty
W pewnym momencie zamiast ,,spadających gwiazd” ujrzał przemieszczające się po niebie niezwykłe zjawisko. – Jestem normalnie scjentystą, ale to mnie wprawiło momentalnie w zupełne osłupienie. Ujrzałem przemieszczający się na dużej wysokości szereg świateł ułożonych w kształt delty. Punkty, a było ich w sumie może dziewięć, tworzyły zwarty szyk formacji. Jeden znajdował się na przodzie, po bokach było widać po cztery światła. Jasność punktów przyrównałbym do jasności satelity, a więc dość słabe, jakieś trzecia, czwarta wielkość gwiazdowa, wszystkie jednolite. Całość majestatycznie sunęła po niebie tempem satelity, aż w końcu zasłonił obiekty dach mojego domu. To coś przestało być widoczne, a ciągle stałem w tym miejscu z opadniętą szczęką w dół – wspominał świadek.

Światła tworzyły zwarty szyk delty. Świadek nie widział pomiędzy nimi gwiazd. Zjawisko w takiej postaci przemieszczało się po linii prostej ze wschodu na zachód, było też nieznacznie wysunięte na północną stronę nieba (AZ. 45, koniec obserwacji 255). Obserwacja niestety została przerwana przez przeszkody terenowe w polu widzenia – zasłonił je dach budynku. ,,Nie wiem dlaczego nie obszedłem domu, aby kontynuować dalej obserwację. Na pewno mógłbym jeszcze coś tam zobaczyć. Po prostu stałem tak w osłupieniu. Po paru sekundach wróciłem do domu, ciągle analizując w głowie, czym mogły być zaobserwowane światła, ale nic logicznego nie przychodziło mi do głowy” – dodał p. Krzysztof.

Mapka z zaznaczoną trasą obiektu
Trasa przelotu
430 metrów długości ?

Cała obserwacja trwała 20 – 30 sekund. Wszystko działo się w kompletnej ciszy. Pomiary terenowe niestety nie pozwoliły jednoznacznie ustalić, na jakiej wysokości mogły przemieszczać się światła delty. Świadek wielkość optyczną porównał do średnicy księżyca w pełni. Dość mocno obstawał, że mogła to być nawet wysokość orbitalna. Wówczas, zakładając, że był to pojedynczy obiekt, mógł on mieć wprost gigantyczne rozmiary. Ze złożonej relacji można jednak założyć, że byłaby to wysokość przelotowa samolotu pasażerskiego. Wówczas hipotetyczna wielkość rzeczywista pojazdu mogłaby wynosić 430 m. Jest to oczywiście czyste założenie. Nie ulega wątpliwości, że w tym konkretnym przypadku mieliśmy do czynienia na pewno ze sporych rozmiarów obiektem nieznanego pochodzenia.

Czy mógł być to samolot ? Nocne warunki obserwacji potrafią być bardzo często zwodnicze, ale p. Krzystof jest wieloletnim pasjonatem astronomii i spędził setki godzin na obserwacjach nieba. Potrafi bezbłędnie zidentyfikować samolot i satelitę. Tutaj ,,nie było żadnego dźwięku, a jak nie ma dźwięku od razu można założyć satelitę. To był szereg punktów o dużo większym rozmiarze optycznym, niż satelita. Dodatkowo kształt delty z kątem rozwarcia ponad 90 stopni trudno wziąć za satelitę”. Pan Krzysztof rozkładał bezradnie ręce, gdy pytaliśmy się go o próbę wyjaśnienia. – Interesuję się w stopniu luźnym sprawami UFO, przeglądam czasami strony internetowe, ale to wszystko. To co w tedy widziałem nie potrafię wyjaśnić – dodał ponadto.

Analogie do innych zdarzeń

Jak się udało ustalić, obiekt (wszystko na to wskazuje, że światła tworzące zwarty szyk delty musiały być pojedynczym obiektem) nie przemieszczał się wzdłuż wyznaczonych korytarzy powietrznych przebiegających w okolicy. Jeśli był konwencjonalną maszyną lotniczą, łamał wszelkie regulacje bezpieczeństwa. W ostatnimi czasie w rejonie Wrocławia doszło do kilku przypadków, gdy niezidentyfikowane cele przemierzały nocne niebo i naruszały wszelkie przepisy lotnicze poruszania się w obszarze cywilnym. Bardzo podobny pojazd obserwowano w lipcu br. na ul. Żmigrodzkiej. Czwórka osób przez kilka sekund obserwowała dość szybko przemieszczającą się po nocnym niebie w stronę centrum deltę koloru jasnoniebieskiego.

To co najbardziej wydaje się być zaskakujące w przypadku zdarzenia, którego był świadkiem p. Krzysztof, to jego zbieżność z inną obserwacją z tego samego dnia z terenu Śląska. W ostatnich miesiącach Portal Infra donosił o obserwacji ,,zakamuflowanego bumeranga” nad Lublińcem. Zdarzenie miało miejsce dokładnie 3 sierpnia, między godziną 22:20 – 22;30. Przypomnijmy po krótce opis tej obserwacji:

Bumerang z Lublińca
„Była godzina 22:20-22:30. Nie wiem dokładnie, ale wróciłam do domu na pewno po 22. i od razu wyszłam na spacer. Zauważyłam na niebie, że coś się rusza. Dzięki temu, że nie ma świateł pod klatkami i na ulicy sąsiadującej idealnie widać nocne niebo. Początkowo myślałam, że to gwiazdy… tylko że się poruszały. Zaczęłam się więc baczniej przyglądać.

Generalnie to coś poruszało się bardzo wolno i bardzo nisko. Kilkanaście sekund trwał przelot długości bloku. Co mnie zdziwiło, to brak jakiegokolwiek dźwięku. Gdy lecą samoloty pasażerskie, to nawet jak są bardzo wysoko, słychać je.

Ale ja tam się nie znam na technologii i nie wiem nawet, czy już takie samoloty [jak ten obserwowany] istnieją. […] Światła były takie jakby przygaszone (wyglądały kolorystycznie jak gwiazdy). Z mojego rysunku tego nie widać, ale były symetryczne. Na pewno nie były w rządkach, ale też nie do końca w szachownicę, ale to chyba nieistotne. Kolor [korpusu] taki sam jak nieba. Początkowo myślałam, że to jest przeźroczyste, ale gdy obserwowałam najbliższą gwiazdę na trasie tego ‘czegoś’, to schowała się za tym.

Patrząc miało się wrażenie, jakby to był obraz komputerowy (tak jak w filmie, gdy chcą pokazać, że coś jest niewidzialne, a jednocześnie pokazać, gdzie jest - takie załamania jakby). Nie umiem tego opisać. Kiedyś w filmie widziałam podobne załamania. Tylko światła były wyraźne, a brzegi jakby zlewały się z niebem.

Jedyne, co mogę dodać, to że to ‘coś’ leciało ze wschodu na zachód (mniej więcej), a ja obserwując to mogę powiedzieć, że leciało albo dokładnie nad blokiem na ul. 1000-lecia 2, albo przynajmniej prawa część była nad blokiem, a lewa między blokami. Leciało od ulicy ZHP, przez 1000-lecia, w kierunku Wojska Polskiego”

Słynne światła z Lubbeck bardzo przypominały światła z Dobrzykowic


Z powyższego listu wynika, że godzina i kierunek przemieszczania się ,,bumeranga” nad Lublińcem całkowicie pokrywa się z trasą przelotową obiektu – delty z Dobrzykowic. Rozbieżności pojawiają się tylko w opisywanym kształcie obydwu obiektów, ale tylko na pierwszy rzut oka. NOL z Lublińca przypominał bumerang, obiekt z okolic Wrocławia deltę. Świadek z Lublińca zapamiętała dość istotny szczegół - ,,światła były takie jakby przygaszone (wyglądały kolorystycznie jak gwiazdy). Pamiętamy, że p. Krzysztof wspominał o ,,jasności satelity”, a więc było to dość słabe światło, które łatwo można było przeoczyć. Dwa różne kształty obiektu, z uwagi na warunki nocne i inne sposoby percepcji, mogły w istocie dotyczyć tego samego pojazdu. Zgadzał się przede wszystkim łukowaty kształt.

Niezwykłą rzadkością w ufologii jest możliwość badania zdarzeń, które jednocześnie były rejestrowane w innych regionach kraju. To prawdziwe perełki. Zastanawiająca jest też spora ilość meldunków o obiektach w kształcie delty, bumeranga i trójkątów. Skala zjawiska zaczyna z wolna przybierać rozmiary fali UFO, z którą na terenie Polski ufolodzy mieli możliwość zetknąć się w latach 70 – tych, 80 – tych i 90 – tych. Ilość zgłoszeń obserwacji UFO wyraźnie rośnie. Pytanie tylko co to może oznaczać ?

Wszystkich potencjalnych świadków UFO z okolic Dolnego Śląska i innych rejonów Polski proszę o kontakt na mail dam.trela@gmail.com



2 komentarze:

  1. Muszę przyznać że dawno nie widziałem tak kiepskiego efektu pracy w MS Paint jak na pierwszym zdjęciu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lepsza słaba wizualizacja niż żadna.

    OdpowiedzUsuń