wtorek, 12 listopada 2013

UFO nad Dolnym Śląskiem - zdarzenie z 5.11.90 c.d.


Większość obserwacji z pamiętnego dnia 5 listopada była rejestrowana we wczesnych latach działalności L.K.B.Z.N. KONTAKT, czyli zaraz po całym zdarzeniu. Jednak w naszym archiwum dysponujemy jeszcze kilkoma tego typu obserwacjami, które z dużym prawdopodobieństwem można podpisać pod znany nam ,,Wielki Przelot”.

Zdarzenia te zostały  przez nas zbadane już kilka lat po całym zajściu, w związku z czym kilka istotnych faktów nie zgadzało się z opisem do 5 listopada, co wcale nie oznacza, że nie mogły jego dotyczyć.

Czas mógł sprawić, że większość istotnych faktów wyszło z pamięci. Z uwagi na to zdecydowałem się przedstawić czytelnikom kilka z nich.
        
Trójkąty na niebie

Jak już zdążyłem nadmienić, w incydentach tych pojawia się kilka nieścisłości. Pojawiają się one m.in. w obserwacji zdanej mi przez Łukasza Koczenasza mieszkańca Legnicy, którą rozpocznę niniejsze opracowanie. Wątpliwość ta wynika przede wszystkim z problemu ustalenia dokładnej daty zdarzenia. Oczywiście z ustaleniem roku nie było problemu, świadek jest pewien, że miało to miejsce w 1990r, natomiast z miesiącem i dniem było już nieco gorzej. I tak w rachubę mógł wchodzić początek września, października lub listopada. Godzina zdarzenia – między 20:00 a 21:00 zdecydowanie  nie pokrywa się z godz. ,,Wielkiego Przelotu”, ale świadek podał prawdopodobną godzinę obserwacji, więc równie dobrze mogło to być kilka minut po 19:00. W tym czasie świadek przebywał na ul. Merkurego (Osiedla Kopernik w Legnicy), niedaleko swojego domu, znajdującego się przy ul. Jowisza. Wówczas był małym chłopcem i bawił się na placu zabaw, gdy nagle spostrzegł wyłaniające się trzy obiekty z nad pobliskich budynków mieszkalnych. Cała formacja przemieszczała się z SW na NE jednakową prędkością, trochę szybszą od samolotu pasażerskiego, nie zmieniając między sobą odległości. Były to trzy pierścienie koloru niebieskiego, lekko przechodzące w żółć, których tworzące punkty były rozmieszczone w równych odstępach i obracały się wszystkie jednocześnie przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Natomiast cała formacja przemieszczała się we wspomnianym kierunku, gdzie dwa pierścienie znajdowały się z tyłu, a jeden z przodu. Świadek nie pamiętał, czy były widoczne między nimi gwiazdy, ale wydaje się prawdopodobne, że tworzyły jeden obiekt w kształcie trójkąta równobocznego. Po 3 – 4 minutach obserwacji obiekt zasłoniły pobliskie budynki. Zaraz po obserwacji świadek zapragnął czym prędzej wrócić do domu, więc zawołał swoich rodziców, którzy w wielkim zaskoczeniu dla świadka, natychmiast przybiegli po niego, co było bardzo dziwne, gdyż świadek mieszka na ul. Jowisza, oddalonej jakieś 200m od miejsca obserwacji ! 
 
Jak się udało ustalić, Pan Koczenasz nie był jedynym świadkiem powyższej obserwacji, bowiem w tym czasie przebywał w gronie swoich kolegów i koleżanek, którzy także spostrzegli ową formację. A byli tam obecni m.in. Kamil Englard, rodzeństwo Zofia i Mariusz Mika. Moje próby dotarcia do dwóch ostatnich świadków spełzły na niczym, natomiast więcej szczęścia miałem z ustaleniem miejsca zamieszkania Kamila Englarda, obecnie studenta Uniwersytetu Wrocławskiego, który niestety nie wniósł zbyt wiele do całej sprawy i jedynie potwierdził mi fakt zajścia całego incydentu. Nie był w stanie przypomnieć sobie istotnych szczegółów obserwacji, ale był przekonany, że zdarzenie to na pewno miało miejsce w 1990r.

Pomijając fakt, że świadek nie podał dokładnego dnia i godziny całego zajścia, a biorąc pod uwagę wiele innych zgodnych szczegółów charakterystycznych do zdarzenia z 5 listopada, jak kierunek lotu całej formacji, wydaje się, że jest to kolejna obserwacja, którą należy podpisać pod tą niezwykłą fale obserwacji UFO.

Warto się jeszcze zatrzymać przy tym zdarzeniu i zastanowić się nad jej jeszcze jednym istotnym szczegółem. Wspomniałem, że świadek nie widział żadnych gwiazd między przelatującą formacją trzech obiektów, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, iż mógł to być jeden trójkątny obiekt. Podobnych obserwacji z 5 listopada zarejestrowanych przez wielu innych zagranicznych ufologów, którzy zetknęli się z tym incydentem na terenie swoich krajów jest bardzo wiele. Niech przykładem będzie obserwacja jednego z Francuzów, który w tym pamiętnym dniu, jadąc samochodem z miejscowości Orly do Champlan, także był świadkiem przelotu obiektu w kształcie trójkąta równobocznego ! Oczywiście obserwacja ta miała miejsce przed godz. 19:00. Jak wiadomo Francja była jednym z pierwszych krajów, gdzie zjawisko to pojawiło się. W Polsce fenomen ten pojawił się kilkanaście minut później. Zainteresowanych powyższą obserwacją i innymi z terenu Francji odsyłam do artykułu zamieszczonego w 9 nr ,,Czasu UFO”. Dodam do tego, że w jednej z lokalnych prasowych publikacji dotarliśmy także do obserwacji obiektów w kształcie trójkąta, tym razem z Polkowic. Z zamieszczonej krótkiej informacji wynikało, że jedna z mieszkanek Polkowic wraz ze swoim mężem obserwowała przelot dwóch dziwnie świecących trójkątów, przypominających wyglądem skrzydła olbrzymiego samolotu.  I to jest dość interesujące zgłoszenie, bowiem Polkowice są dość daleko wysunięte na północ od Legnicy i biorąc pod uwagę ustalony przelot formacji z dnia 5 listopada na podstawie wielu relacji mieszkańców Legnicy i jej okolic, zjawisko to winno być obserwowane bardziej na południe od Legnicy. Mieszkańcy Polkowic po prostu nie mieli szans tego zaobserwować. Mało tego, dotarliśmy do jeszcze jednej zastanawiającej obserwacji tym razem z Głogowa, który zlokalizowany jest w odległości 80km od Legnicy, a więc jest wysunięty jeszcze bardziej na północ niż wspomniane Polkowice. Z zamieszczonej krótkiej informacji prasowej wynikało, że pewien mieszkaniec Głogowa był świadkiem obserwacji niecodziennego zjawiska przypominającego wyglądem świetlisty pióropusz, czyli jeden pulsujący punkt z długim ogonem ciągnącym się tuż za nim. Obserwacja jak najbardziej zgodna z innymi relacjami z dnia 5 listopada, ale jakże bardzo przypominające inne intrygujące zdarzenie obserwowane przez wielu mieszkańców Polski z 18.01.1991r, gdy zaobserwowano przelot pojedynczego obiektu przemieszczającego się z NW na SE. Zjawisko to było obserwowane m.in. w Legnicy, a jednym z jej świadków był Jarosław Krzyżanowski. Wg Jarka obserwowany przez niego obiekt posiadał bardzo długą kilkunastokilometrową smugę kondensacyjną  o kształcie pióropusza barwy białawo-żółtej, natomiast pojedynczy punkt znajdujący się naprzodzie był koloru białego. Co ciekawe w końcowym etapie obserwacji od większego obiektu oderwał się mniejszy, który przez pewien moment leciał tuż obok niego. Zdumiewające, że podobne relacje składało wielu innych mieszkańców Polski. A więc była to następna fala obserwacji UFO, jaka nastąpiła zaraz po zdarzeniu z 5.11.1990r. Wróćmy jednak jeszcze do wspomnianego wcześniej problemu. Jak już wspomniałem, niemożliwe jest, aby w tych dwóch miejscowościach mógł być obserwowany przelot z 5 listopada. Czy aby na pewno ? Jak wiadomo przed spostrzeżeniem ,,Wielkiego Przelotu” w Polsce, zostało on najpierw zaobserwowany w Niemczech. Z ustalonych informacji przez ufologów z tego kraju wynika, że obiekty te weszły w naszą przestrzeń powietrzną w pobliżu Węglińca, a więc jakim cudem mogły być później zaobserwowane w Legnicy, skoro miejscowości te nie leżą idealnie na linii prostej. Z naszego punktu widzenia, zjawisko to mogło się po prostu rozdzielić na dwie formacje przed wtargnięciem do Legnicy, prawdopodobnie gdzieś w rejonie Bolesławca. Jedna eskadra przeleciała w pobliżu Polkowic i Głogowa, kierując się dalej na wschód, podczas gdy druga skręciła i przeleciała nad Legnicą, potem nad południową częścią Wrocławia. Być może hipoteza ta tłumaczy także jednoczesne obserwacje dwóch różnych formacji z dnia 5 listopada w Warszawie i Krakowie.                    

Odgłos ,,stalowych drutów ciągniętych po asfalcie”

Ale pozostawmy hipotezy na boku i przyjrzyjmy się bliżej jeszcze kilku relacjom z naszego terenu. Jak już nam wiadomo, zdecydowana większość przypadków z 5.11 dotyczyło obserwacji dalekich, gdzie obserwowano przeloty formacji z odległości 3 – 4 km, a czasami niektórzy świadkowie podawali jeszcze większe wartości. Ale jak dotąd nikt nie zgłosił się do nas z relacją obserwacji CE-I, oprócz Pani Walerii Zaborskiej, zamieszkałej w Legnicy. Oczywiście dokładnej daty zdarzenia nie muszę przypominać ze zrozumiałych względów. Właśnie w ten jesienny wieczór Pani Waleria wracała wraz ze swoją wówczas 7 – letnią córką Anią do domu, wracając od znajomych. Około godz. 19:00 znajdowała się na skrzyżowaniu ul Chojnowskiej z ul Głowackiego w Legnicy, gdy nagle usłyszała dziwny dźwięk dobiegający z góry, przypominający odgłos ,,stalowych drutów ciągniętych po asfalcie”. Gdy spojrzała w górę ujrzała dużą kulę koloru białego i kilkaset malutkich światełek ustawionych w równoległych rzędach. Przy czym kula znajdowała się na przedzie całej formacji, natomiast drobne punkty, wielkości gwiazdy, ciągnęły się w równych odstępach tuż za nią. W momencie zauważenia formacja znajdowała się w odległości 40m na wys. kąt 23˚. Kierowała się stałą prędkością w kierunku wschodnim, wzdłuż ul. Chojnowskiej na wys. może 15m. Następnie przybliżyła się do świadków na odległość 20m, cały czas kierując się na E. Ostatecznie skryła się za pobliskie budynki i przestała być widoczna. W końcowej fazie obserwacji odległość zwiększyła się do około 250m. Natomiast czas całej obserwacji mieścił się w granicach 6s.



Rejestracja powyższej obserwacji miała miejsce 07.07.2000r, którą przeprowadził Grzegorz Domański. Niestety tylko jeden ze świadków został zbadany – Pani Waleria, bowiem jej córka nie mogła przypomnieć sobie tego zdarzenia, co jest zrozumiałe, bowiem wówczas była 7 – letnią dziewczynką, a przeżycie to po prostu nie wzbudziło w niej zbytniego zainteresowania i tym samym nie utkwiło w jej pamięci. Za to Pani Waleria wspomniała, że w momencie pojawienia się formacji Ania przestraszyła się dźwięku dobiegającego od obiektów, który wg jej był o wiele głośniejszy od dźwięku wytwarzanego z samolotu.

W powyższej obserwacji wszystko nam pasuje do opisu 5 listopada z wyjątkiem wysokości, na której przemieszczała się cała formacja. Ale czy nie mógł to być przelot jakiejś formacji towarzyszący innym zaobserwowanym w tamtym dniu, który akurat w przeciwieństwie do pozostałych przelatywał na niższym pułapie ? Dodam do tego jeszcze tyle, iż nie była to jedyna obserwacja z tego dnia z tej części Legnicy. Jarek w swoim artykule nadmienił o innej obserwacji z ul Chojnowskiej, która miała miejsce nieco wcześniej, bo przed godz. 18:00.                                                                                                                                                                                   

Kapsuły i krople wody

A teraz przenieśmy się nieco dalej poza Legnicę, gdzie powyższe zjawisko także było obserwowane przez wielu mieszkańców okolicznych miejscowości. Do nich można również zaliczyć Środę Śląską znajdującą się w połowie drogi między Legnicą a Wrocławiem, a więc idealnie na trasie, po której przemieszczały się poszczególne formację obiektów. W naszym archiwum dysponujemy jedną bardzo ciekawą obserwacją z tych okolic zdaną nam przez dwóch jej świadków, którą również można uznać za słynny ,,Wielki Przelot”. Świadkiem tej obserwacji jest Pan J.M i jego syn P.M, którzy tamtej nocy wracali z Wrocławia kierując się w stronę Lublina. Jedyną niedokładnie ustaloną rzeczą jest data zdarzenia. Pan J.M podał datę między 1990r a 1993r. Natomiast jego syn był nieco bardziej precyzyjny i określił datę zdarzenia na 1989 lub 1990r, podając nawet przybliżoną godzinę między 19:00 a 20:00. Za to obaj byli zgodni, że miało to miejsce późną jesienią. Oczywiście wszystkie te wątpliwość wynikają z tego, iż do świadków dotarliśmy w 1999r, czyli prawdopodobnie 9 lat po całym zajściu, zakładając, że przypadek ten dotyczy 5 listopada. Wiele istotnych faktów dotyczących tego zdarzenia mogło zostać zapomniane. Ale przyjrzyjmy się bliżej tej niezwykłej obserwacji.


Gdy świadkowie znajdowali się przy Środzie Śląskiej, a dokładnie na obwodnicy koło skrzyżowania z boczną trasą Brzeg, Pan J.M zauważył kilka samochodów zaparkowanych przy jezdni i stojących przy nich ludziach wpatrzonych w niebo. Pan J.M spojrzał także w górę i zobaczył szereg świateł przemieszczających się po niebie, poczym zwrócił na nie uwagę swojemu synowi. Zaraz potem zatrzymali samochód i wysiedli na zewnątrz, aby lepiej  przyjrzeć się dziwnemu zjawisku. Okazało się, że był to szereg dziwnych punktów porównywalnych do większych gwiazd, które przemieszczały się w kierunku wschodnim. W opisie wyglądu zdanym przez dwóch świadków pojawia się wiele różnic. I tak wg pana J.M całe zjawisko było widoczne w postaci 6 lub 7 formacji przemieszczających się w poziomie, po kilka lub kilkanaście obiektów w każdej i rozmieszczonych w pewnym określonym porządku w każdej, czego świadek nie był wstanie odtworzyć. Wszystkie formacje były ustawione względem siebie w równych odstępach i tworzyły konfigurację trójkąta lecącego wierzchołkiem w stronę Wrocławia. Każdy z obiektów tworzący poszczególne formacje miał charakterystyczny wygląd. Były to punkty o owalnym kształcie bardzo przypominające kapsuły z nieznacznie zwężoną tylnią częścią. Przednia część obiektu świeciła na pomarańczowa, podczas gdy tylnia emitowała nieco bledsze fioletowe światło. Przednia i tylnia część każdego z obiektów była oddzielona wyraźnie widoczną przegrodą.


Nieco inaczej widział to Pan P.M, według którego widoczne były dwie formację składające się z kilkunastu obiektów, z których każdy przypominał wyglądem kroplę wody koloru niebieskiego, w ich środku były widoczne czerwone punkty. Dwie eskadry znajdowały się w odległości od siebie dwóch długości i przemieszczały się po linii prostej w kierunku wschodnim.

Jak widać w obydwu tych relacjach pojawia się wiele różnic. Ale wydaje się prawdopodobne, że Pan J.M zapamiętał więcej szczegółów tego niezwykłego zdarzenia. Natomiast dla jego syna całe zdarzenie nie wzbudziło zbytniego zainteresowania, więc mógł nie zwrócić uwagi na wiele istotnych faktów w przeciwieństwie do swojego ojca. Zresztą sam zinterpretował powyższe zdarzenie, jako kosmiczne śmieci wchodzące w atmosferę ziemską. Teoria całkiem poważna, zważywszy, że w audycjach radiowych i lokalnej prasie padały podobne hipotezy. Warto tu jeszcze dodać, że relacje zdane przez świadków z terenów Francji często dotyczyły właśnie formacji tworzących trójkąty.  

Według obydwu świadków cała obserwacja nie przekraczała 20 minut. Obiekty bardzo powoli oddaliły się w stronę Wrocławia i przestały być widoczne.

Potwierdzeniem powyższej relacji może być obserwacja, która została zamieszczona w ,,Słowie Polskim,, zaraz po całym zdarzeniu. Z gazetą tą skontaktowało się telefonicznie wielu świadków podobnych obserwacji z pamiętnej nocy.  Jednak zazwyczaj każdy z nich pragnął pozostać anonimowym, wiec dokładniejsze ustalenie szczegółów tych zdarzeń było tutaj niemożliwe. Opis poniższego przypadku bazuje tylko na nieprecyzyjnej publikacji prasowej. Poniżej prezentuje ją w całości :

,,Jechałem z rodziną samochodem i w pobliżu Szczepanowa (gm. Środa Śląska) zauważyłem niesamowicie piękną żółtą poświatę na niebie. Widok niezapomniany. W pierwszej kolumnie leciało 6 kul świecących i całość również była spowita taką otoczką. W niewielkich odstępach poruszały się w tym samym kierunku dwie następne grupy obiektów. Staliśmy na drodze i przez kilka lub kilkanaście sekund obserwowaliśmy ten rój. Nie były to z pewnością meteoryty, gdyż te przelatując gasną. A to światło przez cały czas było jednostajnie intensywnej mocy....”    

To tyle od świadka. I tak oto mamy kolejną prawdopodobną obserwację ,,Wielkiego Przelotu” z rejonu Środy Śląskiej. Kto wie czy nie dotyczy ona tej samej obserwacji zdanej nam przez Pana J.M i jego syna z uwagi na kilka zgodnych szczegółów w obydwu tych relacjach.                

Polskie relacje – analogie do francuskich

To byłby już ostatni przypadek, którym ostatecznie zamykam rozdział dotyczący niezwykłego ,,Wielkiego Przelotu” z Legnicy i jej okolic z dnia 5.11.1990r. Na koniec chciałbym się jeszcze zatrzymać na zdumiewających podobieństwach obserwacji z naszego terenu, a relacjami złożonymi we Francji. Jarek w swoim artykule poświęconym zdarzeniu z 5.11 opisał intrygującą obserwację dwóch olbrzymich latających obiektów zaobserwowanych na Piekarach w Legnicy tak bardzo przypominającym obserwacje z Francji.. Przypomnijmy ją pokrótce. Około godz. 19:25 dwóch świadków zaobserwowało przelot dwóch olbrzymich cygaro - kształtnych obiektów przemieszczających się po nieboskłonie na wysokości 250 – 300m w kierunku NE. Obiekty przypominały z kształtu wydłużone wielokąty koloru ciemnej - stali, na powierzchni których znajdowały się liczne różnokolorowe światła. Dodatkowo z końcowej krawędzi NOLi wydobywały się 20 – metrowe smugi. Natomiast wielkości owych pojazdów świadkowie ocenili na 100m. Obiekty były obserwowane przez około 3min. Powyższy opis pokrywa się niemalże w najdokładniejszych szczegółach z opisami olbrzymich obiektów obserwowanych przez Francuzów. Przypomnę przed przystąpieniem do ich opisu, że obserwację tę miały miejsce na początku godz. 19:00, podczas gdy u nas obserwowane były kilkanaście minut później. W obydwu przypadkach były to formację zaobserwowane zaraz po pojawieniu się formacji w postaci kilkunastu punktów świetlnych, a więc były to eskadry zamykające cały przelot. A teraz przyjrzyjmy się bliżej  kilku z nich.


Hagnicourt ok. godz. 19.05
W miejscowości Hagnicourt około godz. 19:05 zaobserwowano przelot olbrzymiej ,,ciemnej masy”, przypominającej z wyglądu pocisk z zaostrzonym przodem. Na przedzie NOLa widocznych było także kilka świateł, z których jedno wysyłało w stronę ziemi snop światła penetrujący okolicę. Z tylnej części obiektu wydobywały się poziome smugi. NOL przemieszczał się z S na N na wysokości 100m. Czas obserwacji – 2min.


Lice – Clington  godz. 19.05
W Licy – Clington zaobserwowano prawie że identyczny gigantyczny obiekt i żeby było jeszcze ciekawiej, o tej samej godzinie. Olbrzymi cygaro - kształtny obiekt ciemnego koloru przemieszczał się powolnym ruchem z WSW na ENE na wysokości 50m. Na jego tylnej części widoczny był pierścień świateł otaczających otwór, z którego wydobywał się kilkunastometrowa smuga kondensacyjna. Obiekt był obserwowany przez 30s

Kolejne zgłoszenie pochodzi z miejscowości Coudray – Macouard. Obserwowany NOL również był kształtu olbrzymiego cygara o ciemnej barwie, na przedzie którego widoczne były chropowate zgrubienia. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich, jego dwie smugi kondensacyjne wydobywały się z bocznej części. NOL przemieszczał się z SW na NE na wys. kąt 20˚.


Coudray – Macouard godz. 19.10
No i jeszcze jeden zdumiewający przypadek szczególnie przypominający wyglądem nasze obiekty zaobserwowane w Legnicy, zarejestrowany tym razem w miejscowości Moranes. Obiekt był kształtu rombu, na powierzchni którego widocznych było kilka ciemniejszych od barwy NOLa chropowatych uwypukleń. Na jego dziobie widoczne były cztery światła, przy czym trzy znajdowały się przy spodniej stronie obiektu, natomiast ostatnie zlokalizowane było w jego górnej części. Spod jego spodniej części wydobywały się trzy snopy światła skierowane w stronę ziemi, dodatkowo tylnej części obiektowi towarzyszył bardzo długi ogon.  Obiekt został zaobserwowany około 19:07, kierunek lotu – NNE, czas obserwacji – 2min.

Moranes godz. 19.07
Ciekawostką jest to, że w większości przypadków dotyczących olbrzymim obiektom (statków matek) towarzyszyły różnobarwne snopy światła nieustająco penetrujące pod sobą powierzchnię ziemi. W przypadku naszego pojedynczego zgłoszenia taki element w opisie obserwacji nie wystąpił. Można się jeszcze zastanowić dlaczego na naszym terytorium zarejestrowaliśmy tylko jedną tego typu relację, gdy we Franci ufolodzy dotarli do bardzo wielu takich zgłoszeń. W końcu dużych rozmiarów cygaro – kształtne NOLe powinny łatwo  rzucać się w oczy, ale z uwagi na to, że zwykle były to obiekty o ciemnych kształtach z rozmieszczonymi na ich powierzchniach licznymi punktami świetlnymi, świadkowie nocą mogli zauważyć jedynie jasne światła tworzące jakieś konfiguracje, ciemne elementy były nie dostrzegalne.               

Kończymy przegląd spektakularnych przypadków z 5 listopada 1990r. Przedstawiliśmy czytelnikom większość najciekawszych obserwacji z tego pamiętnego jesiennego wieczoru. Powyżej zaprezentowanych kilka przykładów z terenu Legnicy i jej okolic niekoniecznie mogło dotyczyć właśnie owej fali NOLi, ale z uwagi na wiele pojawiających się charakterystycznych cech, uznałem je za prawdopodobne obserwacje z 5 listopada. Zdarzenie, jak najbardziej spektakularne, które bez wątpienia powinno znaleźć swoje szczególne miejsce w historii ufologii. Pozwolę sobie tylko przypomnieć, że było obserwowane w wielu krajach Europy, począwszy od Portugalii a skończywszy na Rosji. W sumie około sześciu krajów ze szczególnym nasileniem we Francji i Polsce. Dolny Śląsk był jednym z kilku regionów Polski, w których zjawisko to pojawiło się 5 listopada.  Lecz nie było jedynym, gdyż podobne przypadki zarejestrowano w przeszło 50 większych miastach i kilkudziesięciu innych mniejszych miejscowościach.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz