czwartek, 20 września 2018

Wirujące UFO nad Kowarami

Wiosną 2012 r. P. Krystyna wraz z mężem jest świadkiem niecodziennego zjawiska w rejonie Kowar (woj. Dolnośląskie). ,,Zgubiliśmy drogę do naszego hotelu. Najpierw przy zaparkowanym samochodzie słyszymy dwa donośne huki, jakby coś spadło z impetem z nieba. Później przed nami pojawiają się dwie srebrzysto – metaliczne kule, które poruszają się w pionie na zasadzie góra i dół. Czuje strach i przerażenie. Wszystko rozgrywa się w paru minutach.” – relacjonowała.


W ostatnich miesiącach niewiele wpłynęło do mnie relacji UFO. Tendencja zaniku obserwacji UFO w dalszym ciągu utrzymuje się w mocy. To, o czym zwykle donoszą mi pewne osoby jest przeważnie daleką obserwacją UFO (tzw. NL lub DD). Uważam, że tego typu przypadki niewiele wnoszą do procesu poznania zjawiska UFO, więc – co do zasady – je odrzucam. Niniejszy przypadek wzbudził jednak moje ogromne zainteresowanie. Zdarzenie, z jakim chciałem się podzielić, miało miejsce stosunkowo niedawno, bo w roku 2012 i rozegrało się na terenie Gór Sudetów. Ten obszar jest dla mnie bardzo szczególny. Na przestrzeni wielu lat zebrałem sporo obserwacji UFO z tego obszaru gór. Ewidentnie na terenach górzystych można dość często zaobserwować NOLe, a nawet przeżyć bliskie spotkanie. W moich archiwum znajduje się szereg bliskich spotkań, niektóre są dość intrygujące. Poniższy przypadek dotyczy obserwacji kul w odległości około 300 m. Zasługuję na uwagę szczególnie ze względu na sposób zachowania się UFO w powietrzu. Obiekty, jakie udało się zaobserwować Pani Krystynie, mieszkance zachodniopomorskiego, poruszały się góra – dół. Jest to dość charakterystyczny szczegół, który często przewija się w relacjach z UFO. Co ciekawe, obiekty pozostawiały też ślad w powietrzu w postaci ,,ciemnej linii, która ciągnęła się tuż za obiektami. Na ich tle kule przemieszczały się w synchronizowany sposób”. Zapoznajmy się poniżej z nadesłaną mi mailowo relacją p. Krystyny, która podczas wczasów w Karkonoszach przeżyła coś intrygującego :

,,Do zdarzenia doszło za Kowarami, w kierunku Karpacza, pomiędzy godziną 21.30 a 22.00 - 18 Kwietnia  2012 roku. Wracaliśmy samochodem do Karpacza późnym wieczorem po całodniowym zwiedzaniu sztolni w Kowarach. 

Nie znamy dobrze z mężem tych terenów a wjechaliśmy w jakąś drogę z której musieliśmy zawrócić z powrotem w stronę Kowar, by wjechać na drogę do Karpacza. 

Zatrzymaliśmy się przy drodze by zajrzeć do mapy i sprawdzić nr prawidłowej drogi, po lewej stronie nie było żadnych zabudowań, było widać w ciemności zarys wzniesień a po prawej stronie był zalesiony teren. Zapaliłam papierosa i wyszłam z samochodu, była cisza. Patrzyłam przed siebie na te wzgórza i zauważyłam lecące dwa obiekty w odległości od nas jakieś 300 metrów ale w pierwszej chwili jakoś mnie to nie zainteresowało, stwierdziłam że pewnie coś mi się przewidziało, cały dzień byliśmy w trasie a ja zmęczona. W pewnym momencie usłyszałam taki huk, jakby zaraz za samochodem coś spadło z góry na ziemię, aż podskoczyłam. Szybko otworzyłam drzwi do samochodu i zapytałam męża czy usłyszał ten dziwny hałas, mąż nic nie słyszał. Wyjęłam latarkę i poprosiłam go by ze mną zajrzał za samochód (bardzo się bałam) a jestem pewna w 100%, że tam coś spadło bo czułam to uderzenie pod nogami. Obeszliśmy samochód dookoła i nic nie znaleźliśmy na długość światła latarki. Nie minęła minuta (wg mnie minuta, bo mogło to trwać dłużej lub krócej, dziś nie wiem) i znów ten sam huk uderzenia o ziemię, odczuwalny już dla nas dwojga. W strachu wskoczyłam do samochodu i spanikowana błagałam męża by stąd odjeżdżać, teraz ..natychmiast. Mąż spokojnie skwitował ten hałas żartobliwie, że pewnie z samolotu ktoś zrzuca zawartość toalet... naciskałam by już jechać, obojętnie w jakim kierunku. 

Miejsce, gdzie doszło do postoju pojazdu i dziwnego odgłosu
Odjechaliśmy jakieś 300 - 400 metrów od tego miejsca, skręcaliśmy na skrzyżowaniu i w świetle reflektorów z samochodu zobaczyłam centralnie przed nami w oddali dwie kule, o srebrno - metalicznym kolorze (nie ma pojęcia jaka to była odległość i jaka wysokość), one synchronicznie w błyskawicznym tempie wzlatywały do góry i pikowały w dół, jakby hmm uderzały w ziemię i w tym samym czasie się wznosiły, nie mam pojęcia jak to nazwać. Z góry pikowały w ziemię i wzlatywały natychmiast do góry, to trwało sekundy, ułamki sekund. Odległość pomiędzy nimi, to mogło być 80 metrów, może niewiele więcej’’.

Wygład zjawiska w chwili obserwacji. 


Dalszy kontakt ze świadkiem oraz rozmowy telefoniczne pozwoliły ,,wyciągnąć” od świadka wiele innych szczegółów, które uzupełniają powyższą relację. P. Krystyna w rozmowie ze mną stwierdziła, że nie wie, gdzie faktycznie ,,coś” mogło uderzyć obok jej samochodu. Jej zdaniem huk był jakoś powiązany późniejszą obserwacją. ,,To coś tak mocno gruchnęło, że aż podskoczyłam. To było fizycznie odczuwalne. Myślę, że to mogło uderzyć z tyłu za samochodem. Tam, gdzie na chwilę zatrzymaliśmy się była kępa drzew” – twierdziła.

Pierwsze miejsce obserwacji na wysokości Ścięgny


Za drugim razem uderzenie było na tyle mocne, że świadek kazała natychmiast ruszać z tego miejsca. Mąż tak też uczynił, choć zignorował nieznany hałas. Warto wspomnieć, że zaobserwowane przez Krystynę światła tuż przed usłyszeniem pierwszego huku mogły być raczej światłami od samolotu. Faktycznie nieznany fenomen pojawił się w chwili, gdy auto było w ruchu i świadkowie wyjechali na właściwą drogę, którą mieli udać się do Karpacza.

Warunki tego wieczora były dość dobre. Brak zachmurzenia, dobra widoczność. ,,Była szarówka i w tym niewyraźnym świetle dostrzegliśmy te kule. One odbijały światło, były metaliczne” – relacjonowała.

P. Krystyna dostrzegła obiekty w chwili, gdy samochód znajdował się przed rondem, na głównej drodze prowadzącej w kierunku Karpacza. Skręcając w prawo świadkowie udali się już właściwą drogą w. W odległości około 300 metrów, nad pobliskim wzniesieniem, świadkowie dostrzegli dwie identycznie wyglądające kule, ustawione jedna obok drugiej. Obiekty były metaliczne i odbijały światło. W chwili zaobserwowania poruszały się szybko góra – dół. Świadek nie widziała momentu maksymalnego zniżania. ,,Kule opadały nisko, nie wiem czy dotykały ziemi. My tego nie widzieliśmy. Zasłaniały to drzewa. Miało się wrażenie, że one odbijały się od ziemi. Poruszały się, jak jojo puszczane na lince po linii prostej jednocześnie” – opisywała świadek.

P. Krystyna nie pamięta, aby kule wyróżniały się w jakiś sposób. Na pewno nie emanowały żadnym światłem. To, że je dostrzegła było możliwe, gdyż jeszcze było w miarę jasno (to też może świadczyć, że godzina obserwacji mogła być nieco wcześniejsza biorąc pod uwagę kiedy robi się ciemno w kwietniu). Poruszały się synchronicznie. Z tyłu za kulami była widoczna ciemna linia. To na jej planie poruszały się obiekty. ,,To wyglądało, jak smuga, taki ciemny pionowy pasek widoczny za obiektami. Nie wiem czy te obiekty go wytwarzały, ale na pewno poruszały się na jego planie góra – dół” – wspominała.

W trakcie obserwacji świadkowie cały czas przemieszczali się autem. Mąż p. Krystyny w pewnym momencie skręcił w prawo na rondzie i obiekty były widoczne jeszcze z lewej strony. W pewnym momencie świadkowie wjechali w pobliską miejscowość i stracili obiekty z pola widzenia. Czas całej obserwacji zamykał się w sekundach. Od momentu usłyszenia huku do zakończenia obserwacji możemy tutaj mówić o 1 do 2 minuty. Były momenty, gdy mąż p. Krystyny zwalniał czasami, aby lepiej przyjrzeć się kulom. Były doskonale widoczne na tle nieba. ,,Po prostu rzucały się w oczy – mówiła świadek. To świadczy, że mogły być dużych rozmiarów, a odległość od zjawiska znacznie bliższa niż zakłada świadek. Zdaniem p. Krystyny w trakcie tej krótkiej obserwacji zaobserwowała od kilku do kilkunastu cyklów zniżania się i wznoszenia kul. W zdarzeniu nie stwierdzono wpływu zjawiska na otoczenie. Obserwacja miała miejsce w nie zamieszkałym terenie. Brak więc innych świadków.

Możemy oczywiście snuć domysły, jaki był związek zaobserwowanych kul z usłyszanym hukiem ? Być może obydwa te zdarzenia coś łączy, gdyż obserwacjom UFO bardzo często towarzyszyły różne dźwięki. Często pojawienie się obiektów poprzedzały dziwne anomalie akustyczne.

Mnie szczególnie w tym zdarzeniu zaintrygował sposób poruszania obiektów. Cykliczne opadanie i wznoszenie obiektów UFO nie jest czymś odosobnionym i dość często spotyka się w bliskich spotkaniach. Na myśl nasuwa mi się pewne zdarzenie, które rejestrowałem jeszcze pod koniec lat 90 – tych na terenie Dolnego Śląska w miejscowości Sady Górne, gdzie w 1979 r.  Jej mieszkaniec obserwował poruszająca się w pionie (góra – dół) ognistą kulę. Interesujący jest również obszar, nad którym pojawiło się UFO. Rejon ten słynnie z naturalnych pokładów rudy i uranu. To właśnie w tym miejscu w czasie drugiej wojny światowej funkcjonowały niemieckie kopalnie tych radioaktywnych złóż. Pytanie, czy cykliczny ruch kul nie mógł mieć związku z ukształtowaniem terenu i z występującymi złożami radioaktywnymi w tym miejscu. Oczywiście to są tylko spekulacje i domysły.

Pani Krystyna bardzo dobrze zapamiętała to zdarzenie. ,,Czułam ogromny strach w trakcie tej obserwacji. Nigdy się tak nie bałam, jak w tedy. To dość dziwne, bo często zdarza mi się podobne zjawiska obserwować w miejscu, gdzie mieszkam, ale zwykle nie boję się. W tedy to był ogromny lęk” – twierdziła.

P. Krystyna nie jest postacią tuzinkową. Jej osobiste doświadczenia z ,,nieznanym” też mogą mieć jakiś związek z wyżej opisaną obserwacją. Świadka można zaliczyć do tzw. sensytywnych osób. P. Krystyna oprócz częstych obserwacji UFO, doświadcza wiele innych paranormalnych zdarzeń. Często rozgrywają się one w jej mieszkaniu. Jej mąż, choć w tym wszystkim uczestniczy, jest dość bierny na to wszystko. P. Krystyna wspominała nawet o zdarzeniach z udziałem demonicznych istot, jakie przez długi czas nękały ją we własnym domu. Te sprawy są równie intrygujące i zasługują na osobny komentarz, ale jednocześnie wskazują, że osobom, które obdarzone są pewnym ,,darem”, często zdarza się obserwować coś niezwykłego. W katalog tych zdarzeń wlicza się także UFO.


Wszystkich potencjalnych świadków podobnych zdarzeń z terenu Dolnego Śląska lub innych rejonów Polski proszę o kontakt na maila: dam.trela@gmail.com

1 komentarz:

  1. Może te kule i emitowany dźwięk mają coś wspólnego z powstającymi na terenie Polski głębokimi dziurami/tunelami w głąb ziemi.

    OdpowiedzUsuń