czwartek, 14 czerwca 2018

Uprowadzenie Barbary

Jesień 1983 r. dla p. Barbary był szczególnym okresem. Po wielu latach starań w końcu udało jej się zajść w ciąże. Było to jednak okupione bardzo nieprzyjemnym spotkaniem z Obcymi. ,,Leżałam na wznak bez ruchu. Nagle zobaczyłam poruszających się wokół tego stołu na którym leżałam postacie o dużych, ciemnych oczach o dziwnych kształtach głów” – opowiadała.



Poniższy przypadek dla wielu może okazać się zwykłą banialuką. Urojeniem lub fantazją. Dla wielu, szczególnie psychologów, opowieści ludzi uprowadzonych muszą mieć swoje integralne źródło w przeszłości tych ludzi. Zdaniem sceptycznego grona ich wspomnienia są pokłosiem urojonych wizji, które podświadomość kreuje na skutek traumatycznych doświadczeń, szczególnie z dzieciństwa lub jest też efektem post- embrionalnych wspomnień. Ktoś, kto jednak rzetelnie przyjrzy się wielu przypadkom uprowadzeń, wysłucha relacji ludzi, dostrzeże, że – owszem – ich trauma jest wszechobecna i uwydatnia się na każdym kroku. Nie zawsze jednak osoby relacjonujące takie przeżycia to osoby emocjonalnie wypaczone, chore psychicznie, cierpiące na schizofrenie lub wychowane w środowisku rodzinnie patologicznym. To przeważnie osoby zdrowe na umyśle, inteligentne, posiadające silnie rozbudowaną w sobie empatię i zdrowy rozsądek. Często reprezentują osoby piastujące powszechnie szanowane stanowiska pracy. Trudno jest im przypiąć łatkę osób podatnych na imaginacje.

Bez wątpienia do takiej kategorii mógłbym zaliczyć Panią Barbarę. Jej opowieść, którą prezentuję poniżej jest momentami wstrząsająca i dość typowa – w niektórych aspektach – do przypadków tzw. abdukcji. Panią Barbarę nigdy nie poznałem osobiście. Nasza znajomość opiera się tylko na korespondencji listownej. Ktoś mógłby zauważyć, że prezentując taką historię, narażam się na wzgardę, gdyż zawierzyłem osobie, która zwyczajnie robiła mnie w balona. Pani Barbara bardzo długo wzbraniała się z opowiedzeniem mi swojej historii. Dopiero po roku od pierwszego kontaktu zdecydowała się jednak mi o tym wszystkim, co ją spotkało opowiedzieć. Już na pierwszy rzut oka widać, że jej przeżycie niesie za sobą ogromny ładunek emocjonalny. Jest to na tyle osobiste, bardzo intymne i krępujące, przeżycie, że należy zrozumieć świadka, iż bardzo długo wahała się z otworzeniem się. Dziękuję jej za zaufanie. Mam nadzieje, że Pani Barbara wybaczy mi też, że zdecydowałem się jej historię opublikować, mimo tego, że prosiła mnie o zachowanie tego dla siebie. Uważam jednak, że zachowując pełną anonimowość świadka, mogę tutaj zasygnalizować sprawę, z którą być może wiele osób zetknęło się osobiście, ale ze zrozumiałych względów nie chcą się z nimi ujawniać. Być może publikuje historię, która dla wielu jest kalką ich własnych przeżyć.

Porwanie i sztuczne zapłodnienie ?

Rys. poglądowy. Źródło Internet
,,Zdobywam się w końcu na odwagę i chcę to z siebie wyrzucić ... Jesień, rok 1983.  Jestem mężatką i od 4 lat nie mogę zajść w ciążę. Kontaktuję się w różnymi lekarzami którzy zgodnie twierdzą, że jestem bezpłodna. Wieczorami często spoglądam w gwiaździste niebo i proszę Stwórcę o pomoc ... Pewnej nocy nie mogłam długo zasnąć, leżałam i przewracałam się z boku na bok. Byłam wówczas w domu sama. Była ciepła jesień, miałam na wpół otwarte okno. Nagle w moje okno skierował się z góry strumień światła. Podniosłam głowę i patrzyłam. W pewnym momencie urwał mi się film ... Po jakimś czasie, nie wiem jakim obudziłam się w dziwnym pomieszczeniu o owalnych ścianach i metalicznym zapachu. Dotarło do mnie że właśnie leżę na zimnym jakby stole i jestem do blatu przytwierdzona jakby obręczami. Nie byłam w stanie w ogóle się poruszyć. Moja głowa także była przytwierdzona do blatu metalową klamrą. Leżałam na wznak bez ruchu. Nagle zobaczyłam poruszających się wokół tego stołu na którym leżałam postacie o dużych, ciemnych oczach o dziwnych kształtach głów, nie mieli nosów ani ust tylko małe otworki. Były chude i wysokie, ok 1.70, o patykowatych rękach i długich cienkich palcach. Nóg nie widziałam. Te postacie były koloru szarego. Krążyły wokół mnie i przyglądały mi się z zaciekawieniem. Po chwili zaczęli mi wkładać do ust i nosa jakieś cienkie i zimne przedmioty, dotykały też moich  oczu i ciała. Ich ręce były zimne a skóra dziwnie gruba.  Ja leżałam i nawet nie byłam w stanie krzyczeć ani się poruszyć, nie odczuwałam strachu , odnosiłam wrażenie że jest mi wszystko jedno, tylko patrzyłam ...
Nagle zatrzymała się postać przy moich stopach, jej ciemne oczy skierowały spojrzenie w moje oczy i jakby na zasadzie fal lub czegoś w tym rodzaju zaczęła kontaktować  się ze mną. Nie rozmawiała jak człowiek lecz wysyłała do mnie bezpośrednio informację do mózgu a ja mogłam i byłam w stanie ją odebrać. Poinformowała mnie że jest doktorem i teraz będzie mnie naprawiać ... tak to zrozumiałam. W tym też momencie czułam że rozchyla moje nogi i wkłada mi coś zimnego i cienkiego do pochwy. Poczułam w środku silny ból i zimno i nim straciłam przytomność zdążyłam odebrać od niego kolejną informację, dowiedziałam się, że już jest wszystko naprawione. Gdy ocknęłam się to odniosłam wrażenie że jestem gdzieś transportowana, cały czas leżałam na tym stole. Następnie ów osobnik oswobodził mnie i zdjął z tego stołu. Postawił mnie na jakby podłodze czy gruncie, podszedł do mnie , chudymi rękoma dotknął moich ramion i znów przesłał mi info, że już wszystko będzie dobrze i nie mam się martwić. Po chwili znów urwał mi się film. Po pewnym czasie obudziłam się we własnym łóżku. Do rana nie mogłam już zasnąć. Miałam bóle w podbrzuszu ale żadnych plam krwi nie zauważyłam. Kiedy po miesiącu wybrałam się do ginekologa na kolejną wizytę,  zdumiony lekarz wykrzyknął, że jestem w ciąży i nie mógł nadziwić się jak to się stało... Po 9 m-cach urodziłam zdrowego synka, niesamowicie zdolnego. W mig chwytał naukę, w wieku 2 lat i 3 m-cy już zaczął sam pisać a czytał już jako 4 latek. Po kilku latach moje małżeństwo rozpadło się ...”

Rys. poglądowy. Źródło Internet


Tyle ze strony Pani Barbary. Niestety moje dalsze próby kontaktu z nią spełzły na niczym. Pani Barbara zdecydowała się tylko raz otworzyć się przede mną, wyrzucić to z siebie i być może już więcej do tego nie wracać. Jestem w stanie to zrozumieć i szanuję jej decyzję. Być może ,,wyłuskiwanie” dalszych szczegółów z tego spotkania mogłoby okazać się brzemienne w skutkach. Pani Barbara wolałaby o tym raczej zapomnieć.

Metamorfoza okupiona cierpieniem

Osoby doświadczające abdukcję stykają się z podobnymi problemami, co p. Barbara. Są często sami ze swoimi przeżyciami, czują się wyalienowani na społeczeństwo i swoją najbliższą rodzinę. Wolą żyć z tym brzemieniem i nie otwierać się, obawiając się drwiny i wzgardy. To często niewłaściwa decyzja, gdyż ,,zakopywanie” takich przeżyć rodzi wiele implikacji w psychice ludzi porwanych. Często popadają w różne choroby psychiczne, depresję, mają problemy z nałogami. Zwyczajnie nie radzą sobie z życiem. Rozmowa okazuje się często lekarstwem. Podobnie jest w przypadku ludzi, którzy przeżyli traumatyczne doświadczenia. Ich trauma zamyka ich na otoczenie i kreuje na ludzi nie zdolnych do normalnego współżycia społecznego. Dopiero praca z dobrym psychologiem przynosi wymierne rezultaty: tacy ludzie odradzają się na nowo. Często też przechodzą osobistą metamorfozę i przewartościowują swój światopogląd. Rodzi się w nich empatia, miłość, czasami nawet narasta swoista duchowość i potrzeba wiary. Stają się więc osobami religijnymi. Nieco przeciwieństwem tego są ludzie doświadczeni abdukcją. Ich narastająca duchowość na skutek osobistej transformacji świadomości, nie idzie w kierunku dogmatycznych religii, ale duchowości samej w sobie. I to jest szczególny aspekt takich przypadków.

Nieżyjący już psychiatra z Harvardu, John Mack, który wiele lat swojego życia poświęcił badaniu abdukcji, wychodził z założenia, że relacjonowane często podczas regresji hipnozy spotkania z obcymi są tylko ,,powierzchowną skórką”, trudno jest wręcz uznać, że wydarzenia te rozgrywały się na planie rzeczywistości nam znanej, jeśli już to – raczej scenerią tych zdarzeń jest odmienna rzeczywistość, do której wgląd ma nasza świadomość. O ile w ogóle możemy uznać, że świadomość jest częścią składową naszego mózgu. Pewne badania z ostatnich lat sugerują coś zupełnie innego – świadomość jest niezależna od naszego mózgu. Wyrazem tego być może są doświadczenia abdukcji, które są niczym ,,szamańskim lotem” w inne obrzeża rzeczywistości po przez wpływ ,,czynnika zewnętrznego”. Jest nim pewna siła, działająca inteligentnie i zgodnie ze swoimi intencjami. Próbuje wywrzeć na nas wpływ w dość niezrozumiały dla nas sposób. Zachodząca przemiana osobowości, narastająca duchowość w ludziach porywanych okupiona jest cierpieniem i traumą. Ale jak słusznie zauważył niegdyś John Mack, ,,aby umarło ego, musi zaistnieć silny wstrząs”. Tak właśnie jest w przypadku ludzi porwanych.

Sensytywność i abdukcje

Kontaktom takim bez wątpienia sprzyja także rozbudowana sensytywność ludzi doświadczających abdukcje. P. Barbara bez wątpienia do takich osób się zalicza.

,,Jako dziecko przeżyłam śmierć kliniczną. Od tamtego czasu byłam inna niż wszystkie dzieci, miałam dobrze rozwiniętą intuicję i tzw. szósty zmysł. Czułam to, czego nie czuli inni ... Kiedyś czytałam, że obcy wyczuwają energię takich osób i kontaktują się z nimi ... Więcej ich nie spotkałam...”

Być może przez jej osobiste przeżycia było jej łatwiej wejść w kontakt z anomalną siłą, która w ostatecznym rozrachunku, rysując w jej świadomości przytłaczającą scenę porwania z nieprzyjemnym zabiegiem, przyczyniła się w jakiś sposób do zajścia w ciążę. Przyznam szczerzę, że ten szczegół stawia przeżycie p. Barbary na tle innych jako wyjątkowy i bezprecedensowy. Zwykle możemy usłyszeć tutaj o zabiegach, które usuwają ciąże – tutaj mieliśmy do czynienia z czymś zupełnie odwrotnym. Czy umysł p. Barbary mógł więc taką wizję wykreować w jej głowie ? Czy silna chęć zajścia w ciąże dała o sobie znać po przez podświadomość ?

Wydaje mi się, że zabieg był wizją, a zajście w ciąże przebiegło w zupełnie fizyczny sposób. Tylko świadomość p. Barbary, w zetknięciu z nieznanym, ,,odblokowała” jej umysł i odrzuciła od siebie psychiczne podłoże braku zajścia w ciążę. Wszak siła umysłu nie zna granic,

Na koniec warto się zastanowić, ile jeszcze jest takich historii w Polsce, które nie poznaliśmy, gdyż sami świadkowie wolą się z nimi nie ujawniać, obawiając się ośmieszenia. Widać, że w przypadku p. Barbary, jej osobiste doświadczenia, musiały ją i jej partnera przerosnąć, który być może w pewnym momencie przestał ją rozumieć i odszedł. Wynika z tego, że ludzie ze skazą ,,abdukcji” są szczególnie wrażliwi i wymagają zrozumienia.

Wszystkich potencjalnych świadków podobnych zdarzeń proszę o kontakt na maila: dam.trela@gmail.com

                                                            

2 komentarze:

  1. totalizm.pl Co sądzi pan o teoriidra Pająka?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego myśli Pan, że "uzdrowienie" z bezpłodności odbyło się tylko na planie mentalnym? Oczywiście że w ciążę zaszła w sposób fizyczny, ale dlaczego nie przyjąć, że Obcy naprawdę dokonał jakiegoś zabiegu, który to umożliwił, np. udroznienie jajowodów lub coś innego? Dzis to rutynowy zabieg, ale w 1983 roku medycyna, zwłaszcza za żelazną kurtyną, nie była tak rozwinięta.

    OdpowiedzUsuń