piątek, 5 stycznia 2018

Pobiedna: bliskie spotkanie z ,,niefizycznym" UFO

Większość bliskich spotkań z UFO przyzwyczaiła nas do pewnej ,,klasyki”. Przelot obiektu w bliskiej odległości, oddziaływanie na otoczenie (fizyczne ślady) lub wpływ na świadomość świadka. Co jeśli nieznane zjawisko nie tylko oddziałuje na otoczenie po przez zakłócenie pracy silnika samochodu, ale dodatkowo przepala drzewa i zaburza pracę aparatu ludzkiej mowy ?


Do takiego zdarzenia doszło w 2002 r. w niewielkiej dolnośląskiej miejscowości Pobiedna, u podnóża Gór Izerskich. Jej świadkami było pewne małżeństwo (p. Maria i p. Józef – pseudonimy), mieszkańcy tej największej wsi zlokalizowanej w gminie Leśna. Incydent zaliczam do tzw.. bliskich spotkań z UFO o silnym ładunku ,,wysokiej dziwności”. Przypadki oznaczone taką nomenklaturą  osobiście uważam za najbardziej cenne w kwestii poznawczej zjawiska UFO. Ukazują one nam bowiem samo sedno fenomenu UFO. Dostrzegamy w nich całą masę anomalnych cech UFO, co uprawnia nas do stawiania tezy, iż pozaziemska hipoteza musi zostać mocno przewartościowana. W tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z dyskoidalnym obiektem, który nisko przeleciał nad świadkami wprawiając ich nie tylko w zakłopotanie i przerażenie, ale ponadto przysporzył im problemów z autem. W chwili, gdy obiekt znajdował się tuż nad świadkami ich samochód Ford Fiesta nieoczekiwanie stanął na środku drogi. W między czasie świadkowie uświadomili sobie, że dzieje się coś dziwnego z ich aparatem mowy. Mówiąc krótko, ich głosy zostały ,,zniekształcone”. Chwilę potem obiekt przechodzi - ,,niczym duch” – przez pobliskie drzewo i ,,po prostu znika po drugiej stronie”. Incydent ten kończy się naprawą auta w warsztacie, a drzewo, przez które przeleciał obok obiekt administrujący w okolicy leśniczy decyduje się ściąć, gdyż całkowicie uschło.

Poniżej relacja świadków:

,,To było latem w 2002 r. lub 2003, choć bardziej myślę, że to pierwsze. Raczej sierpień, końcówka, sobota albo niedziela, na pewno były już w lesie grzyby, bo pamiętam, że już chodziłem i zbierałem pełne kosze grzybów. Jechaliśmy z żoną do znajomych do pobliskiej miejscowości. – opowiada p. Józef. – Było koło siódmej rano. Znajdowaliśmy się już na końcu wioski, kiedy nagle dziwnie się poczułem. Nie to, że zrobiło mi się słabo, ale kompletnie niezrozumiale spojrzałem w lewo, w sumie nie wiem po co. Tzn., jak to zobaczyłem to już wiedziałem po co. Nie wiem, czy to coś kazało mi tam spojrzeć na lewo, ja w każdym bądź razie prowadziłem, żona siedziała obok mnie. Nagle patrzę i widzę, że coś leci jakby w naszą stronę. Mówię do żony ‘’patrz, co to ?”. I kiedy już chciałem przyspieszyć moje auto zakangurowało, zakrztusiło się i nagle stanęło. Przerażenie było ogromne, bo te UFO zbliżało się w naszą stronę. Wyglądało, jak owal i miało kopułę z góry i dołu. Dookoła świeciły kolorowe lampy na żółto – pomarańczowe. UFO leciało nisko nad drzewami.”


Rys. obiektu


Krzyk zanikł

Pierwsza faza obserwacji. Obiekt wyłania się zza drzew
Kontynuujmy opis tego zdarzenia przechodzą do relacji p. Marii, która trafnie opisuje, co stało się po chwili:

,,Ja byłam przerażona, myślałam, że zaraz w nas uderzy. Nasza Fiesta nie ruszyła, krzyczałam do męża odpalaj i uciekajmy, a on, że nie może. Silnik nie działa. Boże, jaki to był strach. I kiedy to już było prawie nad nami, jak przelatywało nad dachem naszego auta, mój krzyk i głos męża, nie wiem, jak to powiedzieć, ale nagle zanikł i zrobił się taki dziwaczny. Wie Pan, jak w tych programach, w których występują ludzie, jacy nie chcą być rozpoznani, to zniekształca się ich głosy. Brzmiałam, jak jakaś maszyna. Mój mąż zrobił wielkie oczy, bo on też nie poznawał swojego głosu. A to przeleciało dalej i poszło na drugą stronę drogi. Widziałam spód: był cały czarny, jak z resztą cały ten obiekt. Tylko wokół niego świeciły te światełka kolorowe. Jedynie co obiekt zaczął się obniżać, aż w końcu uderzył w to pobliskie drzewo. Ale nic jemu nie zrobił, tylko przeleciał przez nie. Drzewo nie zapaliło się, ale widziałam, jak ten obiekt przeszedł, jak duch przez drzewo i znalazł się po jego drugiej stronie. Po chwili zniknął. Nasze głosy wróciły do normalności. Krzyczałam tylko do męża odpalaj te auto i jedź, bo pewnie to zaraz wróci. Samochód jakoś ruszył i odjechaliśmy”.

Końcowa część obserwacji. Obiekt chowa się zza drzewami
po drugiej stronie ulicy


Auto odmówiło posłuszeństwa

Na tym ta niezwykła historia nie kończy się. Jak się wkrótce okazało, samochód p. Marii i p. Józefa nie wyszedł z tego incydentu bez szwanku.

,,Jakoś auto odpaliło, jak obiekt zniknął, ale silnik nie zachowywał się normalnie. Rosła mi temperatura, w pewnym momencie zaczęło syczeć i tyle było naszej jazdy. Zadzwoniłem po brata, aby nas zaholował do warsztatu. Jak mu opowiadaliśmy o tym, to oczywiście nas wyśmiał. Okazało się w warsztacie, że wyparował mi cały płyn chłodniczy i miałem poprzepalane przewody w silniku. Naprawa była dość kosztowna” – zwierzał się p. Józef.

Pytanie, jaki rodzaj energii mógł emitować widziany na drodze wyjazdowej z Pobiedna obiekt, że doszło do przepaleń w silniku przewodów i wyparowania płynu chłodniczego ? Czy był to jakiś nieznany rodzaj energii elektromagnetycznej ? Co ciekawe, świadkowie zaprzeczyli, aby w tym czasie poczuli jakieś gorąco z obiektu. ,,Czuliśmy się normalnie, jedynie był ten ogromny strach i przerażenie, że coś porobiło się z naszymi głosami. Chciałam krzyczeć jeszcze bardziej, ale nie mogłam. Mój głos był zniżony i totalnie przerobiony” – wspominała p. Maria.

Ciekawych szczegółów dostarcza także relacja p. Józefa. ,,Pewnie zapomniałbym o tym wszystkim, ale zszokowało mnie, co się stało z tym drzewem. Może ja tego nie widziałem, co twierdziła żona, że UFO przeleciało przez drzewo. Było tam takie wystające nieopodal na łące drzewo, które uschło po jakimś czasie. Nie chodziliśmy tam zaraz po tym zdarzeniu, więc nie wiem, jak to wyglądało zaraz po tym, jak to widzieliśmy, ale wiem, że to drzewo uschło, a później zostało ścięte.” – wspominał p. Józef.

,,Przeleciał jak duch przez drzewo”

Usystematyzujmy pewne szczegóły tego zdarzenia. Wiadomo, że świadkowie znajdowali się już po za miejscowością Pobiedna i kierowali się w stronę miejscowości Wolimierza, jechali na północ. Obiekt nadleciał z zachodniego – południa, wylatując zza pobliskich drzew. Przemieszczał się ruchem jednostajnym w kierunku wschodnim na wysokości około 20 metrów. Z relacji świadków wynika, że był to ciemny owal o długości około 3 metrów z  symetrycznie wypukłymi na górnej i dolnej części kopułkami. Wokół widoczne były światła emitujące w kolorach pomarańczowo – żółtych. ,,Światła migały w regularnych odstępach. Było widać na pierścieniu takie wgłębienia, to z nich wychodziły te światła.” – opisywała p. Maria.

Kiedy obiekt znajdował się już po drugiej stronie świadków ewidentnie zaczął się zniżać, aż w pewnym momencie na jego trasie przelotowej znalazło się drzewo. Co ciekawe, obiekt nie ominął je tylko przeleciał przez nie. Dosłownie tak, jakby zdematerializował się i po chwili zmaterializował, znajdując się już po drugiej stronie drzewa. W tej fazie obserwacji nagle znika i przestaje być już widoczny. Jak twierdziła później p. Maria: ,,po prostu znikł”. Nie towarzyszyło temu żaden dźwięk, ani w momencie przenikania przez drzewo, ani w chwili całkowitego zniknięcia. Generalnie świadkowie nie stwierdzili, aby obiekt emitował jakikolwiek dźwięk w chwili kiedy przelatywał nad nimi.

W tym wszystkim oczywiście intrygujące są oddziaływania obiektu na otoczenie. Najpierw mieliśmy do czynienia z silnym imperatywem spojrzenia w lewą stronę podczas jazdy, o czym wspominał na samym początku p. Józef. Kolejna intrygująca sprawa to nagłe zgaśnięcie silnika auta. ,,Samochód był w pełni sprawny. Aż tu nagle coś takiego. To był moment kiedy zaczął się dławić, aż w końcu całkowicie zgasł” – relacjonował p. Józef. Ten moment wyłączenia silnika nastąpił w momencie kiedy obiekt znajdował się już kilka metrów od samochodu. Wszystko wróciło do normy dopiero w tedy, kiedy obiekt znikł z pola widzenia. Choć nie do końca, bo jak wiadomo wkrótce okazało się, że dalsza jazda jest niemożliwa i auto musi być odholowane do warsztatu. Nie wiemy, jakie promieniowanie mogło spowodować przepalenie okablowania przy silniku, ale zdecydowanie musiało to być silne oddziaływanie. Nie wiemy, czy ten sam czynnik sprawił, że p. Maria i p. Józef na moment stracili swoje głosy. Czy wystąpiło tutaj oddziaływanie o innym charakterze ? Nie spotykane jest, aby w chwili obserwacji UFO doszło do zakłóceń aparatu mowy. Przypomnijmy, że świadkowie twierdzili, iż ich głosy zostały zasadniczo zniekształcone. Tonacja głosów została zaniżona i przypominała nieludzkie mechaniczne odgłosy. Czy ten istotny w sprawie szczegół świadczy o tym, że obiekt mógł faktycznie wpłynąć na pracę strun głosowych świadków, czy też na moment rzeczywistość, w jakiej rozegrało się to zdarzenie zostało na moment ,,zaburzone” i jego ,,fizyczność” stała się w rozumieniu mechanistycznej nauki ,,niefizyczna” ? A może w ogóle zdarzenie rozegrało się na zupełnie innym planie rzeczywistości ? Za tą tezą przemawia również fakt, iż obiekt w końcowej fazie obserwacji przeniknął przez drzewo nie czyniąc mu żadnej szkody. Dopiero później drzewo zaczęło usychać. Szkoda jedynie, że nikt nie sprawdził tego miejsca bezpośrednio po całym zdarzeniu. Nie wykluczone bowiem, że drzewo mogło nosić już jakieś widoczne ślady tuż po zdarzeniu.

Bez wątpienia incydent z Pobiedna wpisuje się w krąg najciekawszych bliskich spotkań drugiego stopnia z UFO w Polsce. Warto na koniec dodać, że świadkiem tego zdarzenia była jeszcze jedna osoba – pewien mieszkaniec Pobiedna, który – jak twierdzą moi informatorzy – widział w tym samym dniu ten sam lub podobny obiekt, który przeleciał nisko nad jego głową. Niestety nie znamy więcej szczegółów tego zdarzenia, gdyż świadka nie udało się namierzyć. 

Wszystkich potencjalnych świadków tego zdarzenia lub innych z terenu Dolnego Śląska i innych rejonów Polski proszę o kontakt na maila: dam.trela@gmail.com

 



2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa obserwacja i artykuł konkretny jak zawsze! Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesujące CE w Polsce rzeczywiście pierwszy raz spotykam się z oddziaływaniem na ośrodki mowy ? Druga sprawa UFO, które najwyraźniej nie miało stricte fizycznego charakteru, skoro przeszło przez drzewa, wiem, że z podobnym przypadkiem spotkał się Vallee, tam też UFO wystartowało i przenikło przez drzewa. Właśnie takie zdarzenia otwierają nam drzwi i pokazują czym naprawdę jest UFO i jak wiele aspektów w sobie zgłębiają. Pozdrawiam Arek M.

    OdpowiedzUsuń