czwartek, 23 stycznia 2014

Bliskie spotkanie w Leśnicy z ,,Obcym Kosmonautą" - podsumowanie wyników badań

Lato 1963 r. Leśnica (osiedle w zachodniej część Wrocławia). Grupka dzieci jest świadkiem niezwykłego zdarzenia. Wśród nich była Pani Anna Sobczak, która po latach postanowiła ujawnić się ze swoimi przeżyciami i opowiedzieć o osobliwym przypadku spotkania z istotą ubraną w szeleszczący kombinezon i nietypowy hełm. Incydent miał miejsce w kanale melioracyjnym zlokalizowanym na terenie pobliskiego parku.


Zdarzenia z udziałem humanoidalnych istot, które potencjalnie możemy wiązać ze zjawiskiem UFO, w Polsce stanowią bardzo wąski margines. Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia (w tym konkretnym przypadku zgodnie z klasyfikacją Hyneka jest to CE - III typu E), gdzie dochodzi do obserwacji domniemanego ufonauty bez udziału pojazdu UFO, są bez wątpienia trudnym orzechem do zgryzienia dla ufologów/badaczy. Przede wszystkim istnieje tutaj potencjalne zagrożenie, że incydent z udziałem humanoidalnych istot może dotyczyć zupełnie innego zjawiska o charakterze paranormalnym bądź paradoksalnie może znaleźć swoje najbardziej błahe wyjaśnienie.

Incydent z Leśnicy – być może – mógłby się wpisać we wspomniany krąg wątpliwości. Chociażby z uwagi na to, że bazujemy tylko na pojedynczej relacji świadka i towarzyszy temu jeszcze w dodatku duży upływ czasu. Potencjalnie więc poruszamy się podczas analizy tego zdarzenia w płaszczyźnie dużych obiekcji. Ale przewijające się w nim wątki (występujący tzw. ,,czynnik Oz”, zastanawiający wygląd istoty oraz inne zjawiska towarzyszące) stawiają sprawę w zupełnie innym świetle. Szczególna jest też data zdarzenia. Początek lat 60 – tych to okres, w którym relacje bliskich spotkań trzeciego stopnia nie przenikały do polskiej prasy. Literatura ufologiczna nie była na tyle zaawansowana i sprowadzała się do pojedynczych publikacji prasowych. Dopiero pod koniec lat 70 – tych incydenty z udziałem humanoidalnych istot zaczęły narastać, chociażby za sprawą zdarzenia w Emilcinie. Dziś po latach docieramy coraz częściej do tego typu przypadków z drugiej połowy XX wieku. W porównaniu ze współczesnymi relacjami, incydenty z ubiegłego wieku stanowią paradoksalnie zdecydowaną przewagę liczebną.

Wygląd ul. Mazowieckiej dziś - miejsca zdarzenia

O poniższym zdarzeniu po raz pierwszy dowiedział się Portal INFRA. Po kilku rozmowach z Panią Anną Sobczak udało się ustalić dokładnie przebieg zdarzenia. W efekcie przeżycie p. Anny stało się przedmiotem publikacji na stronie internetowej INFRY, świadek też wzięła udział w wywiadzie radiowym internetowego Radia Paranolmamium. Z uwagi na to, że Leśnica znajduje się na moim obszarze działania,  pod koniec 2013 r. nawiązałem kontakt z Anną Sobczak i wraz z nią dokonałem wizji lokalnej w miejscu zdarzenia. Dzięki temu udało mi się ustalić wiele istotnych szczegółów.

Przebieg zdarzenia

Pamiętne zdarzenie p. Anna Sobczak opisywała tak: „Miejscem naszych dziecięcych zabaw była łąka, która mieściła się koło naszego domu. Płynął przez nią mały strumyk, który przepływał pod drogą ‘Kasztanową’ do parku. Zawsze zaglądaliśmy do tunelu/kanału pod tą drogą i przechodziliśmy nim na drugą stronę, tj. do parku.

Tamtego dnia obok tunelu zdarzył się straszny wypadek, w którym zginął motocyklista. Uderzył w drzewo, a że to stało się blisko naszego domu, na drodze Kasztanowej (dziś jest to ulica Mazowiecka – przyp. autora), pobiegliśmy tam. Ciało leżało przykryte czarnym workiem, a my obserwowaliśmy, co się dzieje. Następnie udaliśmy się, jak zwykle, pod mostek”.

Był to niewielki kanał biegnący pod ulicą. Dzieci przebiegały nim na drugą stronę ulicy na kucaka. – Gdy wchodziliśmy do kanału zawsze było widać jego wylot. Gdy tego dnia weszliśmy do strumyka wszystko wyglądało inaczej. – opowiadała p. Anna. – Ja znajdowałam się na przodzie grupy. Przykucnęłam i stanęłam jak wryta przy samym wejściu. Na jego końcu nie było widać wylotu kanału tylko białą ścianę. Dostrzegłam tam srebrną postać podobną do nurka. Stała na jasnym tle. Kiedy zawsze było słychać szelest strumyka wewnątrz kanału, tym razem nic nie było słychać. Kompletna cisza. – dodała świadek.

Oprócz tego od istoty emanowała niezrozumiała energia. Pani Anna określiła to następująco: ,,Czułam jakby mnie coś zasysało do środka. Byłam kompletnie sparaliżowana. Nie czułam strachu. Strach pojawił się dopiero po chwili”. Te stany psychofizyczne nastąpiły chwilę później po ujrzeniu istoty. W momencie gdy zaczęła się poruszać.

Wygląd istoty- rekonstrukcja wykonana przez znajomego p. Anny
Według opisu p. Anny, istota stała na końcu kanału, ale ,,jego wylot był jakby wykasowany” i na jego miejscu była biała ściana. Znajdująca się na tle wylotu postać była dokładnie widoczna, nie zasłaniały ją ściany rowu. Miała na sobie srebrny kostium. Natomiast na jej głowie widać było hełm, od którego u czubka głowy wychodziła karbowana rurka. Ten element kombinezonu kończył się za plecami. Ponadto w prawej ręce istota trzymała coś na podobieństwo ,,czarnego kija”. Humanoid emanował jasnym światłem. Światło to było momentami rażące.  – Kiedy dojrzałam postać, ta na początku poruszyła ręką, co wyglądało jak gest groźby, żebyśmy się chyba dalej nie zbliżali. W pewnym momencie istota zaczęła się obracać. Słychać było w tedy szelest kombinezonu. Przypominało to szelest folii aluminiowej. Obracając się istota dawała nam w tedy znak ręką. Żebyśmy poszli za nią. Poczułam w tedy zasysanie do środka. Zaraz później poczułam strach i chyba to wyrwało mnie z tego amoku. Narobiłam dużo hałasu i szybko wycofałam się z kanału. Zaraz wszyscy pouciekaliśmy do domów. Opowiedziałam swoją historię swoim dziadkom. Oczywiście uznali, że to takie dziecinne fantazje. Później już omijaliśmy szerokim łukiem to miejsce” – wspominała po latach swoje przeżycia p. Anna.  

Nietypowy wygląd istoty

Dzięki uprzejmości p. Anny Sobczak, pod koniec 2013 r. udałem się wspólnie z nią w miejsce zdarzenia i przeprowadziłem standardowe czynności badawcze. Sporządzona rutynowo szczegółowa ankieta badawcza pozwoliła wyłonić na światło wiele istotnych szczegółów wyglądu ,,tajemniczego osobnika”. – Według mnie ta istota przypominała postać ,,Ciastusia” z filmu Shrek. Była taka płaska i nierzeczywista. Przez jasny blask światła w tle nie widziałam szczegółów w jej wyglądzie. Nie pamiętam palców u rąk, oczu, ani żadnych innych rysów twarzy. – stwierdziła podczas rozmowy. Osobnik zgodnie z relacją świadka mógł mieć około 1,5 m wzrostu. Pani Anna nie pamięta też takich szczegółów jak buty, za to zakodowała w swojej pamięci, że ciało istoty było dość masywne i nie przypominało sylwetki dziecka, mimo raczej niskiego wzrostu. Pokrywający ciało kombinezon nie przylegał ściśle do ciała, nie było widać żadnych dodatkowych elementów ubioru, jak guziki lub zapięcia suwakowe, które ewentualnie można było przypisać ubiorowi nurka. Jedynie zakończenie głowy mogło wskazywać na taki kierunek myślenia. Na głowie istota miała bowiem hełm. ,,Przypominał on bańkę, albo okrągła kulę”. Hełm miał taki sam kolor, jak reszta kostiumu. Świadek nie widziała przez nią twarzy istoty. Tego samego koloru była ,,karbowana rura”, która wychodziła z czubka głowy i kończyła się za plecami postaci. Ramiona nie kończyły się rękoma, tylko były ,,ucięte” i ,,zaokrąglone”. W prawej ręce humanoid trzymał ,,czarny kij”.

Pani Anna oprócz wcześniej wspomnianego paraliżu ciała w chwili obserwacji, wspominała również, że ,,moment obracania się istoty był nienaturalny”. Jej zdaniem przypominało to ,,ruch w spowolnieniu”. Towarzyszył temu stan dezorientacji. Świadek, mimo że szacunkowo określiła czas obserwacji na około 1 min, to jednak odczuwała, że ,,czas jakby stanął w miejscu”. Nie zapamiętała niestety żadnych szczegółów wyglądu pleców postaci. – Być może to był moment, kiedy obezwładniłam się z paraliżu i zaczęłam uciekać – tak wyjaśniała ową lukę w pamięci.

Warto ponadto wspomnieć jeszcze o dziwnym stanie ciszy. Świadek nie potrafiła w żaden racjonalny sposób wyjaśnić tego uczucia – Wszystko było wyłączone. Nic nie była słychać, już kiedy weszłam do wylotu kanału. Jedyne co słyszałem, to tylko szelest kostiumu” – mówiła. Jest to dość charakterystyczny szczegół, który może wskazywać na ufologiczne podłoże zdarzenia.

Wizja lokalna

Przeprowadzona wizja lokalna na miejscu zdarzenia wykazała pewne nieścisłości w stosunku do relacji p. Anny Sobczak. Kanał melioracyjny, w którym doszło do zdarzenia, nie przypominał opisywanego miejsca przez świadka. Przede wszystkim nie zgadzał rozmiar jego części wlotowej. Z opisu pani Anny wynikało, że wejście było na tyle duże, że jako dziecko potrafiła bez najmniejszego problemu przedostać się na drugą stronę kanału na czworakach. Przy samym wejściu można było ponadto bez trudu dostrzec koniec kanału. Rów – zdaniem p. Anny – miał około 10 metrów długości, co pokrywało się niejako z ustalonymi na miejscu pomiarami. Natomiast samo wejście to dziura o wymiarach około 30 na 50 cm.. Kanał tuż przy wejściu lekko skręca w lewo. Jeszcze mniejszych rozmiarów jest część wychodząca po drugiej stronie ulicy. Porasta ją bujna roślinność i żaden człowiek (być może małe zwierzę), nie byłoby wstanie przedostać przez nie na drugą stronę. Mające powyższe na uwadze, wydaje się więc mało prawdopodobne aby kilkunastoletnie dziecko było w stanie dostać się do jego wnętrza  i przy samym wejściu widzieć zakończenie kanału. Pamiętajmy jednak, że od pamiętnych wydarzeń minęło ponad 50 lat i w między czasie mogły mieć miejsce w tym miejscu kompleksowe prace melioracyjne. Niestety takiej informacji nie udało się ustalić na miejscu podczas rozmowy z okolicznymi mieszkańcami. Nie wykluczone, że przebudowa kanału miała miejsce jeszcze pod koniec lat 60 – tych i osoby, z którymi rozmawiałem na miejscu nie kojarzyły tego.

Tak dziś wygląda wlot do kanału

Wylot kanału znajdujący się po drugiej stronie ulicy to już kilkucentymetrowy otwór

Wiarygodność świadka

Rozmowa na żywo z p. Anną Sobczak miała miejsce bezpośrednio w Leśnicy.  Z uwagi na duży ,,współczynniki niezwykłości” zdarzenia przeprowadziłem ze świadkiem szereg testów psychologicznych, aby nieco bliżej poznać jego osobowość i wykluczyć czynniki psychologiczne w analizie zdarzenia. Opis zdarzenia zdany mi przez p. Annę w najdrobniejszych szczegółach pokrywał się ze wcześniejszymi jej wypowiedziami udzielonymi kolegom z INFRY. Konsternacja pojawiła się dopiero w przypadku wyników testów. Standardowo wykonałem ze świadkiem testy na skalę kłamstwa, na skalę interpretacji oraz testy na typ percepcji. Z przeprowadzonej rozmowy wynika, że p. Anna reprezentuje typ osobowości ambiwersyjny (mieszanka introwertyka z ekstrawertykiem), co stanowi szablonowy przykład sylwetki psychologicznej. Nie zauważyłem, aby miała skłonności do zaburzeń psychotycznych. Świadek test na skalę interpretacji przeszła bezbłędnie. Wyniki badań przeczą, jakoby ,,na siłę” próbowała skłaniać się ku niewyjaśnionym wątkom, czy też starała się łączyć swoje przeżycia z kwestiami wiary. Osobiście nie potrafiła racjonalnie wyjaśnić swoich przeżyć. Przez moment skłaniała się ku hipotezie nurka, jako że jeszcze jako dziecko widziała człowieka ubranego w taki kostium, ale w końcu uznała, że jest to dość ,,naciągana hipoteza”. Istota, którą widziała w kanale miała uniform w jaśniejszym kolorze bez charakterystycznych elementów kostiumu nurka.

Niestety kluczowy w sprawie test na kłamstwo wypadł p. Ani dość kiepsko. To było dość dziwne. Nigdy osobiście nie spotkałem się z takim przypadkiem, gdy świadek wszystkie inne testy przechodzi pomyśle, a w teście na kłamstwo wypada jako zwykły oszust. Zwykle słabe wyniki testu na skalę interpretacji świadków przeżyć przekładają się na wyniki testów na kłamstwo. Tutaj mamy do czynienia jednak z zupełnie inną, niespotykaną sytuacją.

Na tym etapie badań nie da się wykluczyć, że historia bliskiego spotkania p. Ani z tajemniczym osobnikiem była autentycznym przeżyciem. Jednak w zdarzeniu tym przewijają się pewne ,,wątki ukryte’’. Przypominanie sobie głęboko ukrytych wspomnień (tzw. kryptomnezja), może nieświadomie generować w świadomości świadka elementy nierzeczywiste. Tak więc to czego p. Anna nie pamiętała, jej podświadomość sama dołożyła i uzupełniła luki pamięci fikcyjnymi wątkami dla zracjonalizowania przebiegu całego zdarzenia. Jak wiadomo, pamięć bywa wybiórcza.

Wnioski

Pojawiający się szereg niejasności w przypadku z Leśnicy, bynajmniej nie rozwiewa pojedyncza relacja świadka. Niestety nie udało się nam dotrzeć do innych dzieci, które były uczestnikami tych wydarzeń. Opieramy się tylko na opowieści p. Anny.  Sprawę dodatkowo komplikuje szereg elementów paranormalnych w zdarzeniu (,,czynnik Oz”, ,,uczucie zasysania do środka”, sceneria zdarzenia – białe tło i fakt, że istota była widoczna od stóp do głowy mimo niewielkich rozmiarów kanału oraz uczucie jakby ,,czas stanął w miejscu”), które wskazują, że dzieci mogły widzieć obraz ,,nierzeczywisty” (hologram ?).  W sferze domysłów utrzymuje się również ewentualny związek wypadku motocyklisty z zaobserwowaną później istotą. Nie wiemy czy obydwa te wydarzenia nie były ze sobą powiązane.

Mapka miejsca zdarzenia. Białą kropką oznaczono miejsce obserwacji 
Wątpliwe wydaje się, że dzieci zostały przestraszone przez jakiegoś pracownika kanałów melioracyjnych. Przeczy temu sam wygląd istoty i reakcja dzieci. Czy po tylu latach p. Anna byłaby w stanie utrzymywać w pamięci ubarwioną historię zapisaną w głowie oczami dziecka i dziś racjonalnym umysłem dorosłej osoby nie dokonać krytycznej analizy swoich przeżyć z dawnej przeszłości ? Nie sądzę. Ewidentnie latem 1963 r. grupka dzieci była świadkiem niezwykłego zdarzenia, które bardzo mocno musiało wryć się im w pamięć. Pani Anna po latach wracała do swoich wspomnień z przejęciem i szukała logicznych wyjaśnień, ale bezskutecznie. Przez lata unikała tego miejsca i dopiero nasza wspólna wizyta sprawiła, że zgodziła się odwiedzić ten rejon.

Dziś po latach w zdarzeniu z Leśnicy poruszamy się w obszarze niepewności i nie do końca wyjaśnionych wątków. Decydujące znaczenie w tym przypadku ma duży upływ czasu. Głębsza analiza krytyczna zdarzenia jest niestety nie możliwa bez profesjonalnych seansów hipnotycznych, na które z resztą p. Anna wyraziła zgodę. Być może więc w przyszłości powrócimy jeszcze do rozegranych ponad pół wieku temu wydarzeń w Leśnicy koło Wrocławia.



2 komentarze:

  1. Co do tego że podświadomość dołożyła do pamięci świadka dodatkowe cegiełki to raczej tak nie było moim zdaniem. Pamięć działa tak że za każdym razem rekonstruuje wspomnienia na nowo ale zawsze przynajmniej przy takich silnych wydarzeniach świadek opowiada mniej więcej to samo a że świadek opowiadała już tą historię kiedyś innym badaczom i nie zmieniła swojej historii. Więc wydaje mi się że owa kryptomnezja na przestrzeni lat powinna w pamięci świadka przynajmniej kilka razy zamieszać a tym czasem na przestrzeni wielu lat opowiadała to samo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawda jest taka że świadek ze swoimi przeżyciami ujawniła się za namową sąsiada dopiero niedawno. Rozmowy telefoniczne ze świadkiem miały miejsce pod koniec 2013. Kilka tygodni pózniej ja osobiście skontaktowałem sie z p. Anna i udałem sie we wskazane miejsce zdarzenia. Tak wiec odstęp czasowy między pierwszą rozmową a spotkaniem ze mną był niewielki. Nie wiemy jak p. Anna opowiadała swoje przeżycia wiele lat wcześniej. Wątpliwosci jest wiele w tym zdarzeniu. Mimo ze testy psychologiczne wypadly p. annie srednio dobrze, od razu nie dyskredytuje jej wiarygodnosci, z tego wzgledu, ze z samej rozmowy nie wylapalem tego. Jesli to zmyslona historia, to p. Anna powinna dostac oskara za talent aktorski. Moje watpliwosci jednak staralem sie wyjasnic wlasnie takimi przyczynami o podlozu psychologicznym. Jak dla mnie, to jedyne logiczne wyjasnienie nasuwającym sie watpliwoscia. Niestety bez drugiego swiadka, nie do wiemy sie do konca jak zdarzenie to przebiegalo- za duzy uplyw czasu.

    OdpowiedzUsuń