(…) Każda obserwacja UFO wnosi jakieś istotne
elementy czy wręcz fakty empiryczne, przecież związane z genezą czyli z
dynamiką tego Zjawiska! Każda okoliczność zaistniała w przebiegu jakiegokolwiek
przypadku kontaktu z UFO, może wręcz wywrócić dotychczasowe, z reguły -
wydumane poglądy na ich temat, które będzie można wyrzucić do lamusa historii!
– twierdzi Krzysztof Piechota. Z legendą polskiej ufologii, członkiem słynnego
Klubu Kontaktów Kosmicznych, publicystą i redaktorem wielu cenionych pozycji
ufologicznych rozmawia Damian Trela.
Damian
Trela – Jak to się zaczęło z Pana zainteresowaniami tematyką UFO. Kiedy włączył
się Pan w aktywną działalność ? Czy prekursorem tych zainteresowań była słynna
obserwacja UFO w Starym Folwarku, której był Pan jednym z uczestników?
Krzysztof Piechota – Obserwacja Dziennego Dysku
nad Jeziorem Wigry odegrała w tym wszystkim decydującą rolę, to nie ulega
wątpliwości, na co zwracałem uwagę w treści opracowania >UFO-logiczny tryptyk
Emilcin-Przyrownica-Golina 1978 z Florydą 1952 w tle< zamieszczonym w
Internecie, na stronie Klubu Kontaktów
Kosmicznych. Jednak patrząc z perspektywy 70 lat życia, tamten incydent okazał
się być równie ważną wskazówką, że na tym świecie nic nie dzieje się przypadkowo
i w tym też kierunku podążały moje zainteresowania w zakresie zagadnień
związanych z UFO. Zadałem sobie pytanie: Jeżeli nie kosmici, to kto właściwie
się pojawia i dlaczego? Gdzie właściwie się znajdujemy i dlaczego świat jest
taki, jakim go odbieramy zmysłami? Tak się składało, że jak sięgam pamięcią,
zawsze byłem pożeraczem „słowa pisanego”, już na etapie czytania elementarza i
bajek, także w dorosłym życiu pozostał
mi nawyk wczytywania się w każdy napis wpadający w oko na ulicy, i siłą rzeczy,
w dostępną publicystykę, od gazet i czasopism począwszy, na książkach i
literaturze różnego sortu skończywszy. Dzięki temu wcześnie zorientowałem się,
że coś w tym świecie jest nie tak, a w czym rzecz, utwierdziłem się ostatecznie, śledząc wykłady
na Bartyckiej, w siedzibie PTMA i patrząc od czasu do czasu przez teleskop w
rozgwieżdżone niebo; nie ufając zbytnio w lansowane stereotypy, zadawałem sobie
nie tylko pytania w rodzaju: Skąd to wszystko włącznie z Ziemią się wzięło, ale
przede wszystkim: Dlaczego? Czemu to wszystko służy w perspektywie
niewyobrażalnych odległości lat świetlnych? Z czego to wynika, bo przecież nie
z dobrej czy złej woli kogokolwiek!...
Wówczas,
w połowie lat 70. XX wieku - pamiętam, całkowicie już zapomniałem o obserwacji
dziwnego przedmiotu na niebie w Starym Folwarku, gdy nagle pewnego dnia to
właśnie zdarzenie uprzytomniło mi, że prawdopodobnie byłym świadkiem
manifestacji UFO; stało się to pewnego dnia w pracy, gdy zszedłem do pokoju piętro niżej, który
zajmowali inspektorzy nadzoru [pracowałem w Stołecznym Zarządzie Rozbudowy
Miasta w Warszawie, w zespole odbioru inwestycji], gdzie zauważyłem leżące
pisma i jak to miałem w zwyczaju – wziąwszy do ręki Przegląd Techniczny
Innowacje, natrafiłem na kolejny artykuł cyklu Zbigniewa Blani >Niebo pełne UFO<, w którym ze zdumieniem
ujrzałem zdjęcie przedmiotu, który kształtem przypominał ten, jaki widziałem w
1966 roku; po chwili gdy przeczytałem całą treść odcinka, stało się dla mnie
oczywiste, że byłem świadkiem pojawienia się UFO! Ale czy to znaczy, że był to
obiekt z dalekiego kosmosu? Wówczas, nad jeziorem Wigry nikomu z nas,
obserwatorów, takie pytanie w ogóle nie przyszło do głowy, gdyż widocznie nikt
o UFO nie słyszał albo nie zamierzał się z tym zdradzać?… Z upływem kilku lat
stało się dla mnie oczywiste, że właśnie
UFO, których istnienie się ukrywa, stanowi klucz do… dziejów powszechnych czyli
historii, począwszy od prozaicznych zdarzeń dnia codziennego, na kwestiach
światopoglądowych skończywszy. Gdy już na bieżąco zapoznawałem się z cyklem
Zbigniewa Blani i zainteresowaniem, jakie na świecie wzbudza to niecodzienne
Zjawisko, zacząłem się zastanawiać, jak to wygląda w Polsce? Jakoś tak w tym
czasie, w pierwszej połowie 1978 roku, pewnego dnia w witrynie kiosku, w
bydgoskich FAKTACH, których jeszcze nie penetrowałem pod kątem własnych
zainteresowań, moją uwagę zwrócił tytuł na okładce anonsujący kolejny odcinek
cyklu Lucjana Znicza >Goście z kosmosu?<.
Gdy zorientowałem się, co w trawie piszczy, postanowiłem włączyć się w
raczkujący ruch ufologiczny, który niebawem zaowocował powstaniem pierwszej w
Polsce organizacji zajmującej się szeroko pojętą tematyką Nieznanego czyli Klub
Kontaktów Kosmicznych z siedzibą w Bydgoszczy; początkowe odcinki szybko
uzupełniłem w Czytelni Głównej na Koszykowej i można powiedzieć, że mniej więcej
z końcem 1978 roku, byłem na bieżąco z tematyką UFO i niebawem zostałem
członkiem tej organizacji, występując z inicjatywą przystąpienia do
dokumentowania incydentów z UFO na terenie Polski, co też stało się faktem; redaktor Znicz, nader szybko, zaakceptował mój
wybór i w ten sposób zostałem przewodniczącym Kolegium Rejestracji UFO.
Okazało się, że obserwacja w Starym Folwarku była tym impulsem, który podsycił
moją dotychczasową ciekawość tym dziwnym światem. Wkrótce, po spotkaniu z
Nieznajomym z Ogrodu Saskiego w listopadzie 1981 roku, często dręczyła mnie
myśl, że zapewne nie tylko z mojego punktu widzenia, zdarzenie nad jeziorem
Wigry , to był strzał w „10”, gdyż bez
niego, moje życie zapewne potoczyło by się w innym kierunku? Pewien inny fakt z
tego rodzaju zdarzeń przemawia za tym, że widocznie miało być ono takie, jakim było. Nie
wyłączając innych okoliczności w rodzaju tej, jaką była życiowa decyzja Lucjana
Sawickiego Znicza o popularyzowaniu nauki, i w
następstwie jej zwieńczenie, jakim był cykl >Goście z kosmosu?<, który ze zrozumiałych względów znacznie
wykraczał poza zagadnienie UFO, podobnie
jak moje zainteresowania genezą wszechrzeczy! Pytanie: Czy wszyscy tkwimy w szponach przeznaczenia?..
Będąc stałym czytelnikiem FAKTÓW, praktycznie miałem dostęp do najświeższych doniesień o obserwacjach UFO z całego świata! To było już coś, mogłem zacząć zastanawiać się, czego naprawdę poszukuję. Kosmici? Wydawało się to zbyt optymistycznym założeniem, ale od czegoś trzeba było zacząć. W ten sposób ruch ufologiczny w Polsce, z wolna koncentrował się wokół pisma z cyklem >Goście z kosmosu?<, a w międzyczasie ja zostałem – można powiedzieć -etatowym członkiem Klubu, któremu przewodniczył redaktor Lucjan Znicz, a wszystko to działo się w nawale publikacji na temat sztandarowego wydarzenia jakim było Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia w Emilcinie z 10 maja 1978 roku. Dodam, że szczegóły tego wydarzenia niemal „na bieżąco” przedstawiały dwa warszawskie pisma, Kurier Polski oraz Express Wieczorny, zaś autorem publikacji był znajomy Zbigniewa Blani, redaktor Turowski z Łodzi, którego znał także Bogdan Grzywna z Łodzi, dyrektor ekonomiczny jednego z licznych w tym mieście zakładów włókienniczych, który interesował się parapsychologią i w 1980 roku dokumentował w terenie ciekawy przypadek z ulicy Sasanki, a wkrótce został członkiem KKK. Dla mnie były to zatem informacje z pierwszej ręki. Moje doświadczenie zaczęło się inaczej, gdyż swój chrzest dokumentalisty przeszedłem zza biurka, wysyłając zgłaszającym swoje przypadki spotkania z UFO czytelnikom Faktów, a opracowaną przez redaktora Znicza Kartę Obserwatora UFO.
Natomiast sam wyruszyłem w teren już wkrótce, a dokładnie 20 czerwca 1981 roku, gdy wpłynął list od mieszkańca pobliskiego Piastowa pod Warszawą. Tak to się zaczęło, a zgłoszeń wciąż przybywało, aż nadeszła lawina zgłoszeń z dwóch osobliwych manifestacji UFO-cygara z 20 sierpnia 1979 roku i z 2 grudnia 1983 roku, słynna „nocna parada >krzyżaków<”, opisane przez mnie w magazynie UFO, w latach 90. ub. wieku. Bywały dni, gdy dziennie wpływało do mnie kilka a nawet kilkanaście listów i przesyłek pocztowych z książkami i relacjami ze spotkań z UFO włącznie. A wówczas po przesyłki polecone, których było sporo, szło się na pocztę i stało w legendarnych kolejkach nie tylko po papier…; przez pierwszą połowę lat 80. nie wiedziałem, gdzie ręce włożyć, zatem załatwiałem sprawy pilniejsze, a reszta adresatów musiała czekać na odpowiedź , nawet kilka tygodni. Żaden bowiem list nie pozostawał bez odpowiedzi, zawsze było w listach coś, co przemawiało za tym, by jednak odpowiedzieć i przy okazji dopytać o szczegóły jakichś interesujących kwestii. Później takie wymiany informacji, w kilku przypadkach owocowały kilkuletnimi sesjami listowymi. Nigdy o to nie pytałem, ale można się domyślać, jak to musiało wyglądać w przypadku redaktora Znicza?... Efekt tego nawału korespondencji jest taki, że archiwum KKK, ze strony Lucjana Znicza 9 tomów, liczy w sumie 16 grubych segregatorów! Do tego dochodzi kilkanaście [lata 1945 – 1990] segregatorów ze zgłoszeniami obserwacji UFO z lat wcześniejszych, co można prześledzić w książce UFO nad Polską.
Spacer po Sopocie w przeddzień IV Zjazdu w Gdyni - na sopockim molo od lewej, Krzysztof Drozd z Lublina, Krzysztof Piechota z Warszawy, Bronisław Rzepecki z Krakowa. |
Tak
to wyglądało z mojej perspektywy dokumentalisty i autora publikacji na temat
incydentów, do których miałem bezpośredni dostęp oraz pilnego łowcy wszelkich
zagadek tego świata, które – okazało się – miały wiele punktów stycznych z
tematyką dotyczącą UFO. Mam na myśli tzw. artefakty z obszaru rzekomych
paleokontaktów; w Przekroju oraz innych ilustrowanych pismach ukazywały się
wówczas artykuły i cykle, traktujące o tych
jedynie z pozoru nieznanych nauce akademickiej zagadnieniach. Były i są
one znane aż za dobrze, i dlatego z wielu względów przemilczane.
W
pierwszej połowie lat 80. ub. wieku koncentrowałem się jednak przede wszystkim
na wypełnianiu zobowiązań, jakimi było pisanie na maszynie i rozsyłanie pocztą
KRONIK UFO oraz ZESZYTÓW KKK – cóż, nie ma kołaczy bez pracy, a wszystko to na
rzecz praktycznego wykorzystania faktu, że rzekomi „kosmici” jak na zamówienie
kręcili się po całym obszarze Polski. W międzyczasie zacząłem nawiązywać
kontakty z osobami o podobnych zainteresowaniach, także członkami innych
organizacji, szczególnie w ramach współpracy z ramienia KKK z Warszawskim
Towarzystwem Badań NOL >UFO-VIDEO< oraz Krakowskim Klubem Badań i
Popularyzacji UFO. Wszystko to procentowało, gdyż głównym założeniem wszystkich
moich przedsięwzięć było, znaleźć się
jak najbliżej, przy możliwie pełnym oglądzie trwającej w tej części
świata „fali” UFO! Nie bez znaczenia były wówczas, w pierwszej połowie lat 80.
moje spotkania z red. Lucjanem Zniczem, kilka razy w mieszkaniu i w redakcji FAKTÓW oraz dwa
tygodniowe spotkania w Warszawie, kiedy gościłem autora „Gości z kosmosu?” z
żoną Ewą. Specjalnie przyjeżdżali na krótki odpoczynek, by degustować wyborne
herbaty angielskie w specjalizującym się w nich lokalu w centrum stolicy. Te
spotkania wiele mi dały, szereg korzyści w podejmowaniu decyzji w sprawie licznych
przedsięwzięć, ale przede wszystkim w doborze lektur na tematy związane nie tylko z UFO.
Koszyce, 2000 - Krzysztof
Piechota, Robert Leśniakiewicz, Bronisław Rzepecki
|
Reasumując
– jeśli uwzględnić trzy Ogólnopolskie Zjazdy Ufologiczne w latach
1983-1984-1985 oraz Seminarium Emilcińskie w 1987 roku oraz okres
publicystyczny w latach 1985 – 1997, w sumie dwudziestolecie 1977 – 1997 było w
istocie najgorętszym okresem polskiej ufologii dwudziestego wieku. Niestety, już
w drugiej połowie lat 80-tych wiele organizacji znikło z przyczyn prozaicznych,
co mnie zaskoczyło, zważywszy, że były to dopiero początki obiecującej
działalności w zakresie rozpoznawania genezy UFO. To wtedy, w 1986 roku po
Zjeździe w Lublinie, WTB NOL >UFO-VIDEO< zorganizowało spotkanie
przedstawicieli wszystkich organizacji, na którym wybrany zostałem
przewodniczącym Ogólnopolskiego Kolegium Rejestracji UFO. Niestety, nie trwało
to długo, może rok, dwa lata, lecz ta centralizacja niczego już nie była w
stanie zmienić. Widocznie u większości osób z wolna dojrzewała opcja, że skoro
nie dochodzi do stałego kontaktu z naszą cywilizacją, to stratą czasu jest
uganianie się po kątach całego kraju, bowiem nie tak zachowują się „goście z
kosmosu”? Tymczasem takie były oczekiwania; można powiedzieć, że „koncepcja pozaziemska”
zawiodła większość badaczy tego niekonwencjonalnego Zjawiska, jakim jawią się
UFO. Z tego wniosek, że z wyjątkiem wąskiego grona kilku osób, mało kogo
interesowało, czym w ogóle UFO jest!
W
tej sytuacji zająłem się porządkowaniem przemyśleń na odcinku historii czyli
artefaktów, mających potencjalny związek z UFO. Fala UFO z wolna mijała,
zgłoszenia napływały sporadycznie. W moim przypadku ten okres prosperity na
gruncie zdobywania różnych informacji o UFO, praktycznie zakończył się wyjazdem
w lipcu 1989 roku z Bronisławem Rzepeckim na południowo-wschodni kraniec Polski,
w celu udokumentowania garstki ciekawych obserwacji w niezwykle gościnnej Zgodzie, co opisałem w artykule, który ukazał
się w Wizjach Peryferyjnych. Wkrótce okazało się, że nadchodził nowy okres w
polskiej ufologii, popularyzacji zagadnienia, na podstawie ogromnej puli
obserwacji wyłącznie z terenu Polski! Dogoniliśmy Zachód?...
Logo KKK |
Damian
Trela – Klub Kontaktów Kosmicznych będący bodaj najsłynniejszą polską
organizacją badającą UFO – niedawno reaktywował się. Na czym dziś ma polegać
działalność grupy? Czy to ma być popularyzowanie w Internecie czy również
działalność w terenie?
Krzysztof Piechota – Sądzę, że jedno i drugie,
takie przynajmniej powinno być założenie w nadziei pojawienia się jeżeli nie
„fali” UFO to przynajmniej jednego równie spektakularnego przypadku jakim
niewątpliwie były zdarzenia w Emilcinie czy Golinie czy też wspomniane
wcześniej, słynne przeloty UFO nad
Polską z 20 sierpnia 1979 roku „cygara” i 2 grudnia 1983 roku „krzyżaków” – oba
w miarę szczegółowo przedstawione przeze mnie na łamach magazynu UFO Ryszarda Fiejtka z Białegostoku,
z którym współpracowałem w latach 1990-1997. Ujmę to tak, w obecnej sytuacji
czyli chwilowego zaniku aktywnej działalności w tym temacie tj. dokumentowania
manifestacji UFO nie tylko zresztą w Polsce, jest dobra okazja by wreszcie
uporządkować zebrany materiał obserwacyjny. Wydobyć zeń to, co istotne czyli
przede wszystkim wyodrębnić i dokładnie przyjrzeć się tzw. niezmiennikom ufologicznym,
wyciągając przy tym stosowne wnioski, jakie narzucają się w związku z tymi
faktami empirycznymi! W przywoływanym opracowaniu >UFO – logiczny tryptyk…< świadomie pominąłem omówienie tego
tematu, koncentrując się przede wszystkim na wnioskach, jakie nasuwały CEIII w
Emilcinie, Golinie, na Florydzie oraz kilku innych, gdzie pojawiły się
humanoidalne istoty – aspekt istotny w tym temacie ale zapewne, co usiłowałem
zaakcentować, w świetle zebranego materiału bynajmniej nie najważniejszy, na co
wskazują końcowe fragmenty studium, szczególnie plansza XIV.
Krzysztof
Piechota z Klubu Kontaktów Kosmicznych podczas wygłaszania referatu >UFO nad
Polską w latach 1978 – 1981<, na II Ogólnopolskim Zjeździe Ufologicznym w
Szczecinie – 17/18.XI.1984 r
|
Ostatnimi
laty nie miałem pełnego oglądu aktualnej kondycji ruchu ufologicznego w Polsce,
sądziłem jednak, że w jakimś zakresie kilka organizacji wspiera ogólnie znane
efekty pracy KKK, ale dziś już wiem, że tak nie było. Stąd pomysł V Zjazdu, który być może zaktywizuje wiele osób, które w
miejscu swego zamieszkania propagują i popularyzują rozwój badań UFO i w następstwie powstaną
zalążki ruchu na obszarze całego kraju; przydało by się to na wypadek
ewentualnej „fali” UFO, która w końcu kiedyś znowu się pojawi skądinąd… Zapewne
nie nastąpi to z dnia na dzień, jak w latach 80. XX wieku, ale od tamtego czasu
minęło półwiecze i oto mamy studium >UFO-logiczny
tryptyk…<, które winno ożywić nastroje, gdyż daje dobre podstawy do
podjęcia zasadniczych rozważań nie tylko na temat genezy UFO ale przede
wszystkim Wszechświata, jego budowy, gdyż to, co proponuje nauka akademicka,
jeżeli nie przeczy to z pewnością mija się z prawdą; owszem – w astrofizyce i
ogólnie pojętej kosmologii odkrycia były i wciąż są liczne, nawet arcyciekawe,
ale ich interpretacja nie wychodzi poza przyjęte paradygmaty, a skutek jest taki,
że mnożą się pytania bez wiążących odpowiedzi! Coś dziwnego i zarazem
niepokojącego dzieje się w nauce, a cała nadzieja na lepszą przyszłość – nie
oszukujmy się – leży w raczkującej cywilizacji Ziemian… Warto zainwestować w
„wielką niewiadomą” jaką jawi się kosmos, w tym - zagadnienie UFO! Trzeba tylko
wiedzieć, w jakim punkcie uderzyć, żeby przysłowiowe nożyce wreszcie się otworzyły! Stąd także pomysł z V
Zjazdem…
Damian
Trela – Może z racji przyjętej perspektywy rozwoju ruchu - przybliży Pan praktyczną stronę tego
przedsięwzięcia; na czym ma polegać V Zjazd w Internecie, od czego zacząć w
sytuacji gdy z wyjątkiem Klubu Kontaktów Kosmicznych, nie ma w Polsce żadnych
organizacji zainteresowanych tą ciekawą – jak się okazuje – tematyką poznawczą?
Krzysztof Piechota – Uważam, że komunikat na
temat programu V Zjazdu wyczerpuje ten aspekt zagadnienia. Rozwój działalności
w ramach V Zjazdu będzie oczywiście uzależniony od stopnia aktywności osób
zainteresowanych tą tematyką; w komunikacie podano termin 31.grudnia 2017 roku
zgłaszania odczytów itp. wystąpień oraz ewentualnych propozycji związanych z
pozostałym zakresem współdziałania przy porządkowaniu wspomnianych informacji
tj. cech UFO. Niestety, do dziś, a mamy już koniec stycznia 2018 roku – nikt
nie odpowiedział na apel. W Polsce, za wyjątkiem Klubu Kontaktów Kosmicznych
nie ma innych organizacji ale z całą
pewnością, o czym świadczą witryny w Internecie, jest wiele osób interesujących
się UFO, więc na tę wyjątkową okazję, jaką jest V Zjazd mogą one podjąć
zespołową pracę i wespół z KKK
efektywnie skupić się nad proponowanymi
tematami. Z nadzieją, że w końcu odezwą się znawcy zagadnienia , nie tylko
liczni zwolennicy hipotezy UFO = ET, ale również ci, którym zależy na tym, by
poznając świat od tej strony, wreszcie uporządkować materiał obserwacyjny z
wielu dziesięcioleci istnienia ruchu ufologicznego – oczekujemy na propozycje. Teoria
Względności Życia Adama Wiśniewskiego – Snerga czyli Teoria Nadistot to fakt i
trzeba coś z tym zrobić; wyartykułować z
całą odpowiedzialnością za słowo, co naprawdę nas interesuje, bądź – jak
dotychczas - poprzestać na kontemplowaniu tematu UFO przy kawiarnianym stoliku.
Dla członków Klubu Kontaktów Kosmicznych sprawa jest oczywista, ale z braku
zgłoszeń… Zobaczymy, co przyniesie 40. rocznica triady „Emilcin – Przyrownica – Golina” oraz
polskiego ruchu ufologicznego. 2018 rok będzie cezurą czyli - będzie lepiej czy
jak dotychczas, nijak.
Damian
Trela – Jest też druga strona zagadnienia – Emilcin, znany dobrze Panu przypadek,
o czym świadczy szczegółowa analiza w Studium, nie została ostatecznie
rozwiązana. Co w związku z tym sądzi Pan o książce Bartosza Rdułtowskiego? Co
sądzi Pan o perspektywie badań takich
przypadków jak przenicowany w opracowaniu >UFO-logiczny tryptyk…<
przypadek Emilcina bądź Florydy?
Krzysztof Piechota – Dzięki Raportowi Zbigniewa
Blani, Bliskie Spotkanie w Emilcinie, w jakimś sensie stanowi cezurę stanu
naszej wiedzy na temat UFO, punkt orientacyjny na drodze do poznania genezy
tego Zjawiska, ale sprawy ostatecznie nie zamyka. Wręcz przeciwnie, analiza
tego przypadku przedstawiona przeze mnie w treści Studium dowiodła, że
bezpośredni kontakt człowieka z załogą nieznanego obiektu było faktem tj.
zdarzeniem realnym [na wskroś fizycznym] i od tego nie ma już odwołania. W tej
sytuacji wciąż aktualny pozostaje cały przekrój wyników obserwacji tego zagadkowego Zjawiska, dowodząc że UFO
pochodzi „z natury”, podobnie jak całe przyrodoznawstwo; tak stanowi ostateczna
ocena dokonana pod kątem fizycznej obecności UFO w mglisty ranek 10 maja 1978
roku w Emilcinie i sekunduje mu podobne, czego dowodzą identyczne w obu
przypadkach ślady w terenie, zdarzenie z Florydy z sierpnia 1952 roku czyli
zaledwie 26 lat wcześniejsze?!; a ile było podobnych incydentów z UFO w międzyczasie?
Z licznych „fal” tego Zjawiska w latach 50. I 60. XX wieku na świecie, można
wnioskować, że co najmniej kilkanaście podobnych przypadków! Nigdy nie dowiemy
się, dlaczego nie zostały zgłoszone bądź są znane badaczom ale wyrzucono je
poza nawias – zwykła praktyka w tamtym czasie – ponieważ nie spełniały
kryteriów hipotezy UFO = ET…
Okładka książki B. Rdułtowskiego prezentująca kontrowersyjną hipotezę wyjaśniającą przypadku emilcińskiego |
W tym
aspekcie już nic się nie zmieni, natomiast otwarte pozostaje pytanie: Z czym mamy do czynienia? Skąd UFO w
wokółziemskiej przestrzeni? Ba, na Ziemi! Czyli „fakty mówią” – UFO istnieje,
zaś „zdjęcia wskazują”, gdzie należy szukać potwierdzenia ich genezy czyli de
facto dynamiki! Od tych pytań już nie uciekniemy, nawet jeśli zamkniemy
oczy i zasłonimy uszy, jak to uczyniła Agnieszka Popiołek w Emilcinie, w
momencie zaskoczenia przelotem nieznanego obiektu. Nawiązując do poprzedniego
pytania o przyczyny milczenia na temat ukazania się strony Klubu Kontaktów
Kosmicznych oraz wiodącej treści Studium
>UFO-logiczny tryptyk…<, należy
sądzić, że zainteresowani tematem także zamilkli, zaskoczeni rozwojem sytuacji,
zasłaniając oczy i uszy, nie dopuszczając myśli, że ich zapatrywanie na kwestię
genezy przewraca się do góry nogami. Być może tego nawet oczekiwali, podobnie
jak dowolnych ustaleń w rodzaju tych, jakie zaserwował Bartosz Rdułtowski w
książce na temat triady Emilcin-Przyrownica-Golina, przekreślając tym samym całą nadzieję, jaka pokładali w obecność
kosmitów na Ziemi zwolennicy hipotezy UFO = ET!?
Napisałem
Studium, które dowodzi wprost, że książka Bartosza Rdułtowskiego to po prostu
beletrystyka ufologiczna, godna odnotowania jedynie z kronikarskiego obowiązku,
gdyż w istocie niczego ważnego nie wnosi do sprawy Emilcina czy Goliny, a tym
bardziej na temat UFO tj. nie znajdujemy w niej żadnych faktów a jedynie poszlaki
nie mające w istocie nic wspólnego w przebiegiem rzeczywistych wydarzeń z
udziałem Jana Wolskiego z Emilcina czy Henryka Marciniaka z Goliny. Jest to
natomiast doskonała rzecz z punktu widzenia popularyzacji tematu UFO; uczy
dociekania prawdy, którą tym razem autor ominął bardzo szerokim łukiem… Liczą się fakty, tylko fakty, potwierdzane relacjami obserwatorów tj. Jana Wolskiego, rodzeństwa - wymowne gesty
Agnieszki i nieoczekiwane spostrzeżenia Adama Popiołka oraz ich matki Janiny z
Emilcina oraz Henryka Marciniaka z Goliny, co z kolei jednoznacznie
potwierdzają ślady jakie pozostawiły obiekty tych obserwacji! Szkoda, że do
tak obiecującego kompletu, w Raporcie Zbigniewa Blani zabrakło dokładnego opisu
wydarzeń na pokładzie obiektu w Emilcinie… Wprawdzie okazją ku temu było,
zorganizowane przez Krzysztofa Drozda z Lublina Seminarium Emilcińskie w 1987 roku, ale kto mógł przypuszczać,
że w Raporcie Zbigniewa Blani zabraknie tego najważniejszego fragmentu
zdarzenia obfitującego w szereg zaskakujących, godnych najwyższej uwagi
epizodów, jakim był pobyt człowieka na pokładzie tajemniczego obiektu?
Prawdziwa zagadka… Może jednak zrobił, co należało, ale odłożył to na później,
lecz los chciał inaczej, a informacje tkwią w archiwum autora Raportu?…
Damian
Trela – Lata działalności, wiele niezwykłych spraw, o jakich mieliśmy
przyjemność czytać w wielu pismach. Która sprawa wydaje się Panu najbardziej
interesująca?
Krzysztof Piechota – Zacznę od przypomnienia
bardzo istotnego faktu. Otóż, na polskim podwórku ufologicznym dorobiliśmy się czterech solidnych podstaw
wiedzy w temacie UFO, które wymienię w porządku chronologicznym, bo to także
istotne z punktu widzenia poznawczego:
1.”Goście z kosmosu?” Lucjana Znicza –
cykl bez mała kilkunastu książek na temat szeroko pojętej ufologii, w tym pięć
tomów poświęconych fenomenologii czy też faktologii związanej z UFO;
2. „Zdarzenie w Emilcinie” Zbigniewa Blani
– w tym Raport nt CE III w Emilcinie i Golinie, 1996;
3. „UFO nad Polską” Krzysztofa Piechoty i Bronisława Rzepeckiego
– pełny przekrój informacji dotyczący fenomenologii UFO w Polsce w okresie
współczesnej ery UFO z naciskiem na przebieg zdarzeń, podczas „fali” UFO w latach 1978-1981; 1996;
4. „UFO–logiczny tryptyk
Emilcin-Przyrownica-Golina 1978 z Florydą 1952 w tle” Krzysztofa Piechoty
- analiza faktologiczna przebiegu
wybranych bliskich spotkań ze świata z naciskiem na w/w przypadki Bliskich
Spotkań Trzeciego Stopnia; Internet 2017.
Na
przestrzeni minionych lat pojawiło się
wiele pochwał pod adresem autorów i ich prac, niestety, zabrakło rzeczowej
oceny czyli krytycznej polemiki na temat treści w/w edycji związanych z
obecnością UFO w wokółziemskiej przestrzeni – to chyba o czymś świadczy! Czego
dowodzi choćby ostatnia z wymienionych pozycji, mianowicie, że temat UFO
pozostaje wciąż aktualny, a zarazem, że każda obserwacja UFO, zważywszy na
nikły dorobek związany z pracami badawczymi na ich temat, jest wprost bezcenna
i jak dowodzi wstępny ogląd „fali” dokonany w części drugiej tej pracy – CE III
niekoniecznie są tutaj najistotniejsze, a nawet mogą być wielce mylące, jeżeli
chodzi o dochodzenie prawdy na temat pochodzenia UFO! Innymi słowy, każda
obserwacja UFO wnosi jakieś istotne elementy czy wręcz fakty empiryczne,
przecież związane z genezą czyli z dynamiką tego Zjawiska! Każda okoliczność
zaistniała w przebiegu jakiegokolwiek przypadku kontaktu z UFO, może wręcz
wywrócić dotychczasowe, z reguły - wydumane poglądy na ich temat, które będzie
można wyrzucić do lamusa historii!
Proszę
zwrócić uwagę, że tematy V Zjazdu nie kładą nacisku na poszukiwanie „gości z
kosmosu” lecz wiążą się przede wszystkim z identyfikowaniem energii, z której
korzysta UFO czyli potencjalnie może jej użyć także człowiek, czyli jest to
najodpowiedniejsza droga do rozwikłania genezy UFO i zarazem nawiązania
potencjalnego kontaktu ze źródłem demonstracji tej ogromnej siły w
wokółziemskiej przestrzeni. Takim rozstrzygającym dowodem na niekorzyść szeregu
hipotez odnośnie genezy UFO, może być epizod z Emilcina, dotyczący
zainteresowania nieznanych istot paskiem od spodni Jana Wolskiego. Krótko
mówiąc, każdy przypadek kontaktu z UFO uważam za bardzo interesujący, również z
psychologicznego punktu widzenia, co także jest istotne z uwagi na osobę
obserwatora, nie wykluczając pozostałych okoliczności zdarzenia! Włącznie ze
śladami i zdjęciami, czego najlepiej dowodzi zdjęcie z Kąt Górnych przywoływane
w Studium – jakże wiele mówiące o
naturze UFO! Wystarczy jedynie dogłębnie przeanalizować część drugą Studium w
odniesieniu do całego przyrodoznawstwa, nie wyłączając zjawisk zachodzących w
kosmicznej przestrzeni, by dojść do budujących wniosków! Okazuje się, że UFO
stanowi kopalnię informacji na temat genezy kosmosu, o czym przekonują zdjęcia
>torusów< z kolorowej wkładki z komentarzem na temat instynktu czyli energii,
a zatem PRAW RUCHU, rządzącego [!] całym
Wszechświatem…
Z
pewnością dojdziemy jeszcze do wielu innych budujących wniosków nie tylko na
temat UFO, jeżeli sumiennie i rzeczowo potraktujemy informacje zawarte w
Studium >UFO-logiczny tryptyk…<
oraz w pozostałych wymienionych wyżej
pracach…
Bibliografia Krzysztofa Piechoty:
Urodzony
18 sierpnia 1948 roku w Chorzowie, od lipca 1970 roku mieszka w Warszawie [1948
-1970 w Myśliborzu, woj. Zachodniopomorskie]. Pasjonat przygód, wytrawny
eksplorator - odkrywca, od zawsze interesował się historią, a od 1970 roku -
jak później się okazało - cały czas obecnym w niej fenomenem Nieznanych
Obiektów Latających /UFO/, który pochłonął go całkowicie, gdy za sprawą
własnych doświadczeń z tym niekonwencjonalnym zjawiskiem przekonał się, że UFO
nie ma nic wspólnego z kosmitami „z krwi i kości". Jest członkiem
pierwszej w Polsce, powstałej 8 lipca 1978 roku, nieformalnej organizacji ufologicznej
Klub Kontaktów Kosmicznych, do której dotychczas wstąpiło 85 osób. Klub
współpracuje z wieloma organizacjami ufologicznymi z Polski i zagranicy oraz z
osobami prywatnymi, w tym naukowcami. W lipcu 1982 roku wraz z redaktorem
Lucjanom Zniczem - Sawickim, przewodniczącym KKK, podpisał porozumienie o
współpracy z Warszawskim Towarzystwem Badań NOL „UFO-VIDEO”, oficjalnie
działającą w Polsce organizacją ufologiczną, powstałą 24.06.1981 roku;
reprezentował Klub na spotkaniach z Zarządem WTB. Początkowo był zastępcą
przewodniczącego, a obecnie pełni funkcję przewodniczącego KKK, którego
siedziba została przeniesiona z Bydgoszczy do Warszawy w 2004 r.
Z
jego inicjatywy, w 1979 roku w KKK powstało Kolegium Rejestracji NOL, w
którym od początku pełni rolę koordynatora i wraz ze współpracownikami wydaje KRONIKI
UFO [ukazały się roczniki od 1978 do 2011 roku], obejmujące zbiór polskich
publikacji prasowych i informacji serwisów internetowych z danego roku,
dotyczących obserwacji NOL z całego świata. Opracowywał w maszynopisie coroczne
Bibliografie Polskiej Publicystyki Ufologicznej. Od września 1983 roku
do listopada 1986 roku współredagował Zeszyty, wewnętrzny biuletyn KKK,
w którym opublikował szereg artykułów związanych z wynikami obserwacji NOL,
między innymi Katalog Obserwacji NOL w Polsce, który był podstawą
opracowanej wspólnie z innymi organizacjami Centralnej Kartoteki Anomalnych
Zjawisk Wizyjnych z terenu Polski. W 1985 roku napisał pionierską pracę Rejestracja
obserwacji NOL. Poradnik., będącą również przyczynkiem do rozwijania i
doskonalenia tych kierunków badań, które są niezbędne przy rejestracji i
weryfikacji „doświadczeń z UFO”.
Jako
przedstawiciel KKK uczestniczył w Ogólnopolskich Zjazdach Ufologicznych,
począwszy od I Zjazdu w Krakowie we wrześniu 1983 roku, skończywszy na IV
Zjeździe w Gdyni w czerwcu 1998 roku. W listopadzie 1984 roku podczas II Zjazdu
w Szczecinie wygłosił referat Fala NOL nad Polską w latach 1978-1981.
Odwołując się do wyników obserwacji z kategorii Dalekich i Bliskich Spotkań z
NOL, zwrócił uwagę badaczy tego fenomenu na znaczące, nieodmiennie towarzyszące
NOL zjawiska świetlne, które mogą wskazywać na bezpośredni, lecz - w przypadku
braku odnośnych spostrzeżeń obserwatorów oraz trwałych śladów w terenie -
niemożliwy do odnotowania wpływ na otoczenie. W nawiązaniu do tych zjawisk w
artykule Na tropach NOL. Bliskie Spotkania /PT 5/85/ wskazał, że być
może obok badania ludzi na pokładzie NOL, w przypadku innych zdarzeń z udziałem
tych obiektów, mamy do czynienia z rodzajem doświadczeń, których znaczenia nie
jesteśmy w stanie do końca zrozumieć. Wnioski wynikające z tej tezy pozwoliły
rozszerzyć zakres informacji odnotowywanych przy dokumentowaniu zdarzeń z NOL.
Po
III Zjeździe w Lublinie, na spotkaniu przedstawicieli organizacji ufologicznych
we wrześniu 1986 roku w siedzibie WTB UFO-VIDEO, został jednogłośnie wybrany
przewodniczącym Zespołu Koordynującego Grupy Ogólnopolskiej ds. Rejestracji
NOL. Aktywnie uczestnicząc w przedsięwzięciach podejmowanych przez poszczególne
organizacje i kluby, m.in. w przygotowaniu ekspozycji na zorganizowane przez
WTB UFO-VIDEO w PKiN w Warszawie spotkanie z okazji 40-lecia badań UFO -
służył swoim doświadczeniem, biorąc czynny udział w dokumentowaniu niemal
każdej obserwacji NOL z terenu Polski. W tak szeroko zakrojonej działalności na
niwie ufologii, nie zabrakło wystąpień i wywiadów w Polskim Radio w 1987 r., w
TV1 w Warszawie w 1987r i 2001 r., w TV w Gdyni w 1998 r., a także referatów
popularyzujących tę tematykę nie tylko w Polsce.
CDN...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBrawo Damian, za bardzo interesujący wywiad, który jak widać co niektórym otworzył buźki. Bardzo merytorycznie i jak zawsze rzetelnie odniósł się Pan Piechota, do wszelkich aspektów poruszanych w wywiadzie, jednak sam zjazd i jego forma w necie jak dla mnie jest słabym rozwiązaniem. pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję za dobre słowo. A kwestia zjazdu to głównie zasygnalizowanie potrzeby rozmowy i próba nawiązania kontaktu klubu KKK z potencjalnie działającymi ufologami w Polsce.
UsuńDamian jednak dawne UFO Forum były takim integracyjnym zjazdem ufologów, byłem tam tylko trzy razy, ale miło to wspominam, a dziś ufologia pozostała jedynie domeną wspomnienia.
Usuń